MALWINA- Architekt, Artystka „ME CUSTOM JACKETS”

CZY WY TEŻ MACIE WRAŻENIE, ŻE W SKLEPACH ODZIEŻOWYCH WSZYSTKIE CIUCHY SĄ DO SIEBIE PODOBNE? NAJPIERW MYŚLAŁAM, ŻE TO JA JESTEM ZBYT WYMAGAJĄCA, ALE OKAZUJE SIĘ, ŻE WIELE MOICH KOLEŻANEK NARZEKA NA BRAK NIEPOWTARZALNYCH WZORÓW NA RYNKU ODZIEŻOWYM. JESTEM Z TEGO POKOLENIA, W KTÓRYM ODMIENNOŚĆ I SWÓJ WŁASNY LOOK BYŁ MILE WIDZIANY…DZISIEJSZA MŁODZIEŻ NIESTETY STAWIA NA KOPIOWANIE STYLU KOLEŻANEK…

OD DŁUŻSZEGO CZASU SZUKAŁAM POMYSŁU NA PRZEROBIENIE MOJEJ KURTKI SKÓRZANEJ, KTÓRA JUŻ MI SIĘ ZNUDZIŁA. NIE MIAŁAM W PLANACH JEJ WYRZUCAĆ. CHCIAŁAM BY KTOŚ DAŁ JEJ DRUGIE ŻYCIE I ABY PRZYCIĄGAŁA WZROK. W INTERNECIE NATKNĘŁAM SIĘ NA ME CUSTOM JACKETS. OBSERWOWAŁAM PROFIL NA FACEBOOKU OD DAWNA I BYŁAM ZACHWYCONA PRACAMI MALWINY. OKAZAŁO SIĘ, ŻE MIESZKAMY BLISKO SIEBIE 🙂

PRZEDSTAWIAM WAM BARDZO ZDOLNĄ DZIEWCZYNĘ, KTÓRA ZAJMUJE SIĘ OZDABIANIEM ODZIEŻY, BUTÓW I TOREBEK NIEPOWTARZALNYMI WZORAMI. MA WYJĄTKOWE PODEJŚCIE DO SWOICH KLIENTÓW.

JEŻELI ZNUDZIŁA CI SIĘ KURTKA LUB INNA CZĘŚĆ GARDEROBY, CHCIAŁABYŚ DODAĆ JEJ ELEMENT WYRAŻAJĄCY CIEBIE, ZAJRZYJ NA STRONĘ MALWINY.

” Cześć jestem Malwina

Od zawsze jestem zakochana w sztuce, modzie i popkulturze.  Jestem architektem a malowanie to moja miłość, którą zajmuję się od dziecka. Jeśli tak jak ja cenisz sobie takie wartości, jak indywidualizm i oryginalność a chęć wyróżnienia się z tłumu definiuje Twój styl zapraszam Cię do odwiedzenia mojej strony.

​Każda ze stworzonych przeze mnie kurtek, jest dla mnie osobną przygodą, spotkaniem z nową osobą, i z jej historią, do której mogę dorzucić coś od siebie.

Każda kurtka powstaje w jednym egzemplarzu i dlatego nigdy nie spotkasz nikogo na ulicy w takiej samej kurtce jak Twoja.

Każda kurtka jest unikatowa. Dokładnie jak TY. „

STRONA: https://www.mebymalwinafaba.com/

INSTAGRAM: https://www.instagram.com/me_customjackets/

FACEBOOK: https://www.facebook.com/mecustomjackets/

UYANGA BAYARKHUU

MONGOŁKA MIESZKAJĄCA W POLSCE – DZIELNA WOJOWNICZKA, BUSINESS WOMAN, NIE BOI SIĘ STAWIAĆ CZOŁA PRZECIWNOŚCIOM LOSU.

NAJWIĘKSZĄ RADOŚĆ W TYM PROJEKCIE SPRAWIA MI POZNAWANIE WIELU WSPANIAŁYCH KOBIET. NASZE GRONO NIEUSTANNIE SIĘ POWIĘKSZA, CO MOTYWUJE MNIE DO PRACY I DODAJE POZYTYWNEJ ENERGII.

ŻYCIE POZA GRANICĄ SWOJEGO KRAJU BYWA TRUDNE, ALE DAJE RÓWNIEŻ MOŻLIWOŚĆ ROZWIJANIA SWOICH PASJI I INTERESÓW. SYTUACJE ŻYCIOWE, KTÓRE ZMUSZAJĄ DO OPUSZCZENIA KRAJU BYWAJĄ BARDZO RÓŻNE. PRZEDSTAWIAM WAM DZISIAJ KOLEJNĄ NIEZWYKŁĄ UCZESTNICZKĘ NASZEGO PROJEKTU.

POZNAŁYŚMY SIĘ PRZEZ INTERNET KILKA DNI TEMU…PRZYPADKOWO? MYŚLĘ, ŻE NIE MA PRZYPADKÓW- SĄ TYLKO POZYTYWNE ZBIEGI OKOLICZNOŚCI 🙂 Z UYANGA ROZMAWIAŁYŚMY PRZEZ TELEFON. NIBY LEDWO SIĘ POZNAŁYŚMY, A NIE MOGŁYŚMY SIĘ NAGADAĆ 😉

TYM RAZEM NIE BĘDĘ SIĘ ZBYTNIO ROZPISYWAĆ POZNAJCIE UYANGE….

Witam,

Jestem Mongołką mieszkającą w Polsce 20 lat. Ukończyłam ekonomię na UW, pracuję od 9 lat w różnych korporacjach, obecnie jako Marketing Manager w Empik SA. Od 3 lat jestem w separacji z moim mężem i od ponad pół roku czekam na proces rozwodowy. Przez cały ten czas wychowuję sama obecnie 5,5-letniego syna i 2-letnią córeczkę.

Na moim profilu instagramowym www.instagram.com/MothersQueendom, inspiruję kobiety do tego, że nawet jeśli mamy ciężką sytuację w życiu, nie wolno się poddawać i trzeba sięgać po swoje marzenia, dla siebie i dla swoich dzieci. 

Wszystko to staram się dostarczać poprzez swój przykład.

– Będąc Mongołką, nie mam w Polsce nikogo do pomocy, jedynie brata, który ma też swoje życie. Na moim blogu, opowiadam czasami o moim ojczystym kraju, o zwyczajach i o tym, jak mi się żyje jako cudzoziemce w Polsce. Chciałabym, aby moje dzieci były świadome swojej narodowości i historii,  mogły posługiwać się językiem mongolskim oraz miały mongolskich przyjaciół.

– Będąc Korposzczurem, postanowiłam mieć kolejne źródło dochodu, by w przyszłości żyć na własnych warunkach. Mam swój sklep z koreańskimi kosmetykami www.K-Blask.pl i zajęło mi równo rok stworzenie koncepcji, import towaru i postawienie www swoimi własnymi rękami. Uczyłam się na różnych szkoleniach i kursach WordPressa, zarządzania marką i social media, oraz tworzenie grafiki. Obecnie zaczynam przygotowania do kolejnego biznesu online związanego importem z Mongolii www.BestFromMongolia.com (strona w przygotowaniu).

Zaczynam robić przy okazji inne mniejsze biznesy związane z eksportem do Mongolii. Niezależność finansowa jest dla mnie ogromnie ważnym tematem, którym chciałabym zarażać inne kobiety oraz młodsze pokolenie.

– Będąc Kobietą, dbam o siebie, o swój wygląd i psychikę. Trudne małżeństwo, przemoc fizyczna i psychiczna nie zniszczyły totalnie mojej osobowości i pewności siebie. Byłam w stanie powiedzieć NIE i uchronić siebie oraz swoje dzieci przed wyniszczającą relacją. Mam czarny pas w Taekwondo, nadal trenuję i traktuję to jako terapię dla siebie. Żyję też w zgodzie z zasadami Mindfullness (tu i teraz) i regularnie medytuję. Biorę również udział w sesjach zdjęciowych i projektach związanych z fotografami i innymi artystami.

– Będąc mamą, staram się być najlepszą wersją siebie. Ciągle pracuję nad sobą, nad swoją świadomością, uczę się i dowiaduję o tym jak najlepiej wychowywać dzieci. Nie ma na to prostej odpowiedzi, ale bliskie mi są idee wychowania Bliskościowego oraz Pozytywnej Dyscypliny. Poprzez dzielenie się moimi refleksjami na IG, sama utrwalam sobie dobre wzorce i staram się zawsze wprowadzić wartość w to, co piszę o wychowywaniu.

– Będąc człowiekiem, ciągle się rozwijam. Żyję ze świadomością swoich słabości, ale i też jestem wyrozumiała na cudze. Uważam, że nie żyjemy na tym świecie tylko dla siebie. Prawdziwe życie zaczyna się wtedy, kiedy żyjemy dla innych ludzi. Dlatego wolontariat jest dla mnie jak wisienka na torcie. Jestem Przewodniczącą Koła Przyjaciół Dzieci Mongolskich przy Mazowieckim oddziale Towarzystwa Przyjaciół Dzieci. Można przekazać nam swój 1%: www.fb.me/MongolianChildrenAssociationPoland.

Niedługo uruchomię swój blog stacjonarny www.MothersQueendom.com. Kupiłam domenę i motyw rok temu, ale nie wiedziałam jak stawiać strony i też nie miałam już na to czasu. Tematów na artykuły mam już 30 i czuję, że mam potrzebę pisania i dzielenia się ze światem swoimi przemyśleniami i doświadczeniem.

 [Edit: zaczynam jednak od vloga 🙂 Kanał będzie się nazywał po prostu ”Uyanga – MothersQueendom” i będę na nim opowiadać wszystko, co zajmuje dużo czasu na pisanie – upatrujcie pierwszego odcinka już w lipcu 2019]

W ramach mojego e-sklepu uruchomię także kanał na YT o koreańskiej sposobie pielęgnacji cery. Trzymajcie zatem kciuki, abym mogła zrealizować wszystkie swoje plany.

Pozdrawiam serdecznie

Uyanga

WIOLETTA – Zaprasza do swojej ulubionej „głuszy”. Autorka bloga: mojatoskania.com

NIEDŁUGO BO JUŻ ZA 3 MIESIĄCE – WAKACJE. CZY MACIE JUŻ PLANY WYJAZDOWE? JA CO ROKU MAM Z TYM PROBLEM. JEST TYLE KRAJÓW, KTÓRE CHCIAŁABYM ZWIEDZIĆ. NIESTETY NIE ZAWSZE FUNDUSZE POZWALAJĄ BY POJECHAĆ TAM GDZIE BY SIĘ CHCIAŁO. OD JAKIEGOŚ CZASU STRONIĘ OD WCZASÓW ALL INCLUSIVE I WYSTAWNYCH HOTELI. STARAM SIĘ WYBIERAĆ MIEJSCA Z DALA OD WIELKICH SKUPISK LUDZI. DZISIAJ MAM DLA WAS PROPOZYCJĘ SPĘDZENIA CZASU Z PEWNĄ WSPANIAŁĄ KOBIETĄ. KTÓRA OPOWIE O SWOIM WYJĄTKOWYM MIEJSCU NA ZIEMI. ZAPEWNIAM, ŻE TO MIEJSCE JEST IDEALNE NA WAKACJE. GINEKOKRACJA PLANUJE BABSKI WYJAZD WE WRZEŚNIU WŁAŚNIE W TE PRZEUROCZE OKOLICE.

SĄ W EUROPIE PAŃSTWA MALOWNICZE I MAGICZNE, PEŁNE KULTURY I HISTORII. JEDNYM Z TAKICH KRAJÓW SĄ WŁOCHY… MAJĄ MNÓSTWO NIESAMOWITYCH ZAKĄTKÓW. OD TĘTNIĄCYCH ŻYCIEM MIAST, PO BEZDROŻA I STARE POSIADŁOŚCI W GŁUSZY. REGION KTÓRY DZIŚ POZNACIE TO TOSKANIA. VIOLLA ZDRADZA, JAK TO SIĘ STAŁO, ŻE ZNALAZŁA SIĘ WŁAŚNIE W TYM MIEJSCU. JEŻELI MACIE OCHOTĘ SPĘDZIĆ PIĘKNE WŁOSKIE WAKACJE, POLECAM UDAĆ SIĘ DO NASZEJ EKSPERTKI :)

Ciao Magdaleno, Matko Założycielko Ginekokracji i wy Piękne Istoty tej Społeczności 🙂
Często słyszę pytania, dlaczego akurat Toskania i od czego zaczęła się moja toskańska przygoda? Parę lat temu, przez całkowity przypadek, zaczęłam zajmować się schorowanymi ludźmi w toskańskiej głuszy, na tzw. wiejskim odludziu niedaleko miasteczka Bucine. 
W międzyczasie, byłam również i “człowiekiem do wszystkiego” tj. zbierałam oliwki i winogrona, pracowałam jako pomocnik w luksusowej zamkowej agroturystyce i restauracji. To ostatnie zajęcie, chociaż było prawdziwą harówką, dało mi prawdziwą lekcję wykwintnego, włoskiego gotowania oraz dobrego stylu
W czasie moich niedzielnych wycieczek po drogach i bezdrożach Toskanii, odkryłam mnóstwo zapomnianych przez ludzi i Boga miejsc, zatem samowolnie mianowałam się “Specjalistą ds. ODLUDZI i BEZLUDZI”, które opisuję w miarę możliwości na blogu www.mojatoskania.com, marząc, aby je ocalić od zapomnienia.
Obecnie czasem opiekuję się jeszcze „stuletnimi Bambinami” czyli starszymi seniorami, ale działam również w turystyce; organizuję wynajem toskańskich mieszkań lub domów na wakacje, degustacje na winnicach, wycieczki do ciekawych i pięknych miejsc w mojej „głuszy” małych grup turystów, którzy chcą oglądać Toskanię moimi oczami, nawet pokazy kulinarne potrafię już zrobić 🙂 Zapraszam do Toskanii i polecam się z całego toskańskiego serca
.”

Więcej o Toskanii oczami Wioli przeczytacie :https://www.mojatoskania.com/

A na Facebooku : https://www.facebook.com/MojaToskaniaCom/

AGNIESZKA- Agnes on the cloud. AUTORKA KSIĄŻKI:”PROSTO I UWAŻNIE NA CO DZIEŃ.”

ŚLEDZĘ BLOGA I PROFIL AGNIESZKI NA FACEBOOKU OD DŁUŻSZEGO CZASU. ZACHWYCAM SIĘ NIEZMIENNIE KAŻDYM JEJ WPISEM. BLOG DODATKOWO URZEKA PRZEPIĘKNYMI ZDJĘCIAMI, KTÓRE IDEALNIE DOPEŁNIAJĄ TREŚĆ. OD PIERWSZEGO JEJ TEKSTU JAKI PRZECZYTAŁAM JESTEM OCZAROWANA JEJ OSOBĄ. NIE POZNAŁAM JEJ OSOBIŚCIE, JEDNAK CZYTAJĄC JEJ TEKSTY CZUJĘ , JAKBYM ZNAŁA JĄ OD DAWNA. MARZYŁAM BY KIEDYŚ TEŻ MÓC PISAĆ TO CO MYŚLĘ I CZUJĘ, ALE BAŁAM SIĘ, ŻE NIKT NIE BĘDZIE CHCIAŁ TEGO CZYTAĆ :)(teraz już wiem, że czytacie …)

KILKA DNI TEMU BĘDĄC NA KSIĄŻKOWYCH ZAKUPACH W RĘCE WPADŁA MI KSIĄŻKA AGNIESZKI „PROSTO I UWAŻNIE NA CO DZIEŃ.WYBIERZ NAJLEPSZE , Z RESZTY ZREZYGNUJ”. JAKO, ŻE CZYTAM DUŻO, OBAWIAŁAM SIĘ, ŻE BĘDZIE TO KOLEJNA KSIĄŻKA, KTÓRĄ PRZECZYTAM I RZUCĘ NA PÓŁKĘ…I TU MIŁE ZASKOCZENIE…OD PIERWSZEJ DO OSTATNIEJ STRONY JEST ŚWIETNA! WIEM, ŻE BĘDĘ DO NIEJ WRACAĆ.

ESENCJALIZM, ZEN, RELACJE, POSTRZEGANIE ŚWIATA, CELEBROWANIE CODZIENNYCH RYTUAŁÓW. TO KSIĄŻKA O TYM, JAK W NADMIARZE SPRAW ODNALEŹĆ TO CO JEST NAPRAWDĘ WAŻNE. W NATŁOKU ZAJĘĆ I OBOWIĄZKÓW ZAPOMINAMY O SOBIE. ŻYJEMY W POŚPIECHU, POD PRESJĄ INNYCH. NIE MOŻEMY PRZESTAĆ BUSZOWAĆ PO MEDIACH SPOŁECZNOŚCIOWYCH. DOOKOŁA NAS DZIEJĄ SIĘ MAŁE CUDA, KTÓRYCH NIE ZAUWAŻAMY. NIE ZDRADZĘ WAM WIĘCEJ… ZACHĘCAM DO LEKTURY, NAPRAWDĘ WARTO!

TAK SIĘ ZŁOŻYŁO, ŻE NA CHWILĘ WPADŁAM NA FACEBOOKA I TRAFIŁAM NA KOLEJNY WPIS AGNIESZKI. BYŁAM W TRAKCIE CZYTANIA JEJ KSIĄŻKI. WYDAWAŁO MI SIĘ TO GŁUPIE, ALE BARDZO CHCIAŁAM ŻEBY TA WYJĄTKOWA DZIEWCZYNA DOŁĄCZYŁA DO EKIPY GINEKOKRACJI. NAPISAŁAM JEJ O NASZYM PROJEKCIE… MOJA RADOŚĆ BYŁA OGROMNA KIEDY DOSTAŁAM ODPOWIEDŹ … „TAK, ZGADZAM SIĘ”

Z WIELKĄ PRZYJEMNOŚCIĄ I DUMĄ PRZEDSTAWIAM WAM NIEZWYKŁĄ KOBIETĘ- AGNIESZKĘ.

MAMĘ, BLOGERKĘ , PISARKĘ, FOTOGRAFKĘ , DOKTORA FILOZOFII…

„Mam na imię Agnieszka. Obserwuję i doświadczam życia. Na przedmieściach. Na łące, w kuchni gotując zupę i zbierając nigdy nie kończące się pogubione skarpetki moich dzieci. Wieczorami czytając filozofię, książki kucharskie i wiersze Mary Oliver. Czasem jestem tak zmęczona, że widzę tylko końce świata.  A potem przytulam moje dzieci i wiem, że jestem wielką szczęściarą. Podobnie pewnie jak Ty.

Od kilku lat uczę się żyć powoli i dbać o to, co jest dla mnie ważne. O tym jest moje pisanie i fotografia. O esencjonalnym doświadczaniu życia. O szukaniu w nim zen, czyli skupieniu na chwili obecnej. I odnajdywaniu radości nawet w drobiazgach.

Pisałam od zawsze, ale upubliczniłam to dopiero jakieś trzy lata temu. Będąc pełnoetatową matką z dwójką maluchów w wieku przedszkolno – szkolnym usiłowałam znaleźć balans w swoim bardzo szybkim świecie. Chciałam być świetna we wszystkim, wierząc, że work – life – balance naprawdę funkcjonuje. Ale któregoś lata wracając z pracy po kolejnych nadgodzinach doszłam do wniosku, że albo się zatrzymam i zastanowię, czy to na pewno jest życie, jakie chcę mieć, albo zwariuję. Wyszło na to, że tak się zaangażowałam we wszystkie swoje role, że zapomniałam o sobie i o tym, co jest dla mnie ważne.

Wrócił temat pisania jako bardzo potrzebnego marginesu, w którym miałam odrobinę przestrzeni dla siebie. Powstał pomysł na blog, ponieważ pisanie było we mnie zawsze i nagle bardzo chciało ze mnie wyjść. Nie wiadomo jak i skąd pojawiła się odwaga do publikacji własnych przemyśleń. Zaczęłam proces zmiany w sobie, a teksty i zdjęcia (moje drugie ulubione zajęcie) na blogu w jakiś sposób to dokumentowały. Okazało się, że tematy o wolniejszym tempie życia, ustalaniu priorytetów i uważności są potrzebne.

Blog zaczął rosnąć, wrażliwych, mądrych czytelników przybywało. I nagle pojawiła się propozycja od wydawnictwa. Książka. Marzenie, które zaczęło się spełniać. Ja je zaczęłam spełniać. W sierpniu ubiegłego roku pojawiło się w księgarni „Prosto i uważnie na co dzień”. Moje słowa i moje zdjęcia w pięknym wydaniu. I okazały się sukcesem. Kilka tysięcy sprzedanych egzemplarzy i piękny feedback od ludzi, którym ta książka coś zmieniła, zatrzymała ich, często wzruszyła. A mnie utwierdziła w przekonaniu, że w każdym z nas jest piękna wrażliwość, która potrzebuje odwagi.

Moje pisanie rośnie. Właśnie skończyłam drugą książkę. Kiełkują pomysły na kolejną. Cały czas piszę bloga. Rozwijam się fotograficznie. Rosnę jako człowiek. Mama, kobieta, pisarka. Czuję wdzięczność, o której mówię innym. Pokazuję, że mamy wszystko, żeby czuć się wystarczająco dobrze ze sobą i z naszym życiem.

Strona:http://www.agnesonthecloud.pl

Facebook: https://www.facebook.com/agnesonthecloud/

IG:https://www.instagram.com/agnesonthecloud/?utm_source=ig_embed

W ŚWIECIE IGIEŁ I TUSZU MAGDA,EWA,NATALIA, JOASIA, KATY

CI KTÓRZY MNIE ZNAJĄ, WIEDZĄ, ŻE MAM SŁABOŚĆ DO TATUAŻY. O CZYM ŚWIADCZY ICH ILOŚĆ NA MOIM CIELE 🙂 MAM TEŻ NA KONCIE KRÓTKĄ PRZYGODĘ JAKO PRACOWNIK STUDIA TATUAŻU. CZASY TE WSPOMINAM Z ŁEZKĄ W OKU I ŻALEM, ŻE NIE ZOSTAŁAM W TEJ BRANŻY. NIESTETY ŻYCIE ZMUSIŁO MNIE DO WYBRANIA INNEJ DROGI ZAWODOWEJ. 20 LAT TEMU KIEDY ROBIŁAM SWÓJ PIERWSZY TATUAŻ, LUDZIE POSTRZEGALI DZIARY I KOLCZYKI JAKO SYMBOL BUNTU I CHĘCI WYRÓŻNIENIA SIĘ Z TŁUMU. TRAKTOWALI WYTATUOWANYCH LUDZI JAK KRYMINALISTÓW I BYLI ZBULWERSOWANI NA ICH WIDOK. NA SZCZĘŚCIE DZIŚ TATUAŻY JEST CORAZ WIĘCEJ I NIE JEST TO JUŻ NIC DZIWNEGO. OCZYWIŚCIE ZAWSZE ZNAJDZIE SIĘ KTOŚ KTO SKRYTYKUJE LUB RZUCI NEGATYWNY KOMENTARZ.

JAK ZWYKLE POWTARZAM:

„ZANIM KOGOŚ OCENISZ-POZNAJ JEGO HISTORIĘ”!!!!!!

JUŻ RAZ POJAWIŁA SIĘ U NAS TATUATORKA, ALE OKAZUJE SIĘ , ŻE DZIEWCZYNY W TEJ BRANŻY MAJĄ „JAJA” I CHCĄ SIĘ Z WAMI PODZIELIĆ SWOIMI HISTORIAMI. DZIŚ PRZEDSTAWIĘ WAM KILKA WSPANIAŁYCH BABECZEK, KTÓRE NA CO DZIEŃ ZAJMUJĄ SIĘ TATUAŻEM I PIERCINGIEM. PRZECZYTAJCIE CO O SOBIE PISZĄ I SPÓJRZCIE JAKIE PRACE WYKONUJĄ. UWIELBIAM I PODZIWIAM KAŻDĄ Z NICH Z OSOBNA 🙂 OGROMNIE WAM KIBICUJĘ I DZIĘKUJĘ, ŻE ZECHCIAŁYŚCIE O SOBIE NAPISAĆ.

MAGDALENA- POTATO TATTO – MOJRY TATTOO KATOWICE

HISTORIA, O TYM JAK RZUCAJĄC STAŁĄ PRACĘ I PODĄŻAJĄC ZA MARZENIAMI, MOŻNA POCZUĆ SIĘ SPEŁNIONYM W ŻYCIU.

„Do mnie „kryzys wieku średniego” przyszedł nieco wcześniej:)

Menager w markecie, matka dwójki dzieci oraz hobbystycznie hodowca i sędzia międzynarodowy rasowych świnek morskich, w dniu trzydziestych urodzin postanawia zrealizować coś, co od dawna chodzi jej po głowie.

Zrezygnowałam z kierowniczego stanowiska i zaczęłam swoją przygodę z tatuowaniem. Jako nastolatka dużo rysowałam, stąd pomysł żeby połączyć te dwie pasje: rysunek i tatuaż. Sama na sobie kolekcjonuję tatuaże od różnych artystów od ponad dziesięciu lat. Ze wsparciem rodziny i znajomych, którzy jako pierwsi podkładali się pod moją maszynkę, ozdabiam ciała głównie kobiet, bo też w takiej stylistyce się obracam. Kolor, kontur i ulubiony temat czyli flora i fauna. Ciężko mój styl sklasyfikować, bo sama ciągle go szukam, ale niektórzy mówią, że to cartoonowy neotradicional. Pracuję w katowickim studio Mojry, gdzie większość ekipy stanowią dziewczyny. Nawzajem uczymy się od siebie i motywujemy, by być coraz lepszymi w tym, czym się zajmujemy. Nie jest łatwo pogodzić rolę matki i tatuatorki, bo moja praca nie kończy się wraz z wyjściem ze studia. Poza tatuowaniem, dużą część dnia zajmuje samo przygotowywanie wzorów, a mogę to robić zazwyczaj dopiero jak dzieci pójdą spać. Niemniej jednak nie narzekam, bo w końcu moja pasja stała się moją pracą. Na Facebooku czy Instagramie znajdziecie mnie pod nickiem Potato Tattoo, bo sama jestem takim małym kartoflem i uwielbiam ziemniaki:) „

FACEBOOK https://www.facebook.com/Potato-tattoo-931489530371762/

INSTAGRAM https://www.instagram.com/potatoo.tattoo/

Studio tatuażu w którym pracuje Magda: https://www.facebook.com/mojrytattoo/

EWA PIERCING – SPIDER TATTOO GLIWICE

BYCIE MATKĄ TRÓJKI DZIECI TO WIELKIE WYZWANIE. EWA MA OGROMNE SERCE DLA DZIECI, SWOJEGO MĘŻA I ULUBIONEJ PRACY…

„HEJKA ZACZNĘ OD KILKU SŁÓW O SOBIE NAZYWAM SIĘ EWA TROSZKA I Z WYKSZTAŁCENIA JESTEM TECHNIKIEM HANDLOWCEM . JESTEM MAMĄ TROJKI PRZECUDOWNYCH DZIECIAKÓW I TO ABSOLUTNIE NAJWIĘKSZA RADOŚĆ I MIŁOŚĆ MOJEGO ŻYCIA. ALE NIE DAJMY SIĘ ZWARIOWAĆ STARAM SIĘ TAKŻE CZERPAĆ RADOŚĆ Z INNYCH ASPEKTÓW MOJEGO ŻYCIA. OD 8 LAT RAZEM Z MOIM CUDOWNYM MĘŻEM PROWADZIMY STUDIO TATUAŻU I PIERCINGU W GLIWICACH, SKĄD WSZELKIE MODYFIKACJE ZWIĄZANE Z TATUAŻEM ORAZ PIERCINGIEM SĄ BLISKIE MOJEMU SERCU. OCZYWIŚCIE ROLE ZOSTAŁY PODZIELONE. PROFESJONALNYM PIERCINGIEM ZAJĘŁAM SIĘ W 2016 ROKU NIGDY NIE MIAŁAM WIĘKSZYCH PROBLEMÓW Z ZDOBYWANIEM NOWYCH DOŚWIADCZEŃ I TYM RAZEM OKAZAŁO SIĘ TO STRZAŁEM W 10. W SALONIE ZAJMUJĘ SIĘ PIERCINGIEM( KOLCZYKOWANIEM). SA TO ZABIEGI PRZEDE WSZYSTKIM UPIĘKSZAJĄCE CIAŁO. ZABIEGI
WYKONYWANE SĄ W ODPOWIEDNIO DOSTOSOWANYM DO TEGO CELU POMIESZCZENIU PRZY UŻYCIU STERYLNYCH NARZĘDZI ORAZ MATERIAŁÓW JEDNORAZOWEGO UŻYTKU. NA PIERWSZYM MIEJSCU W MOIM ZAWODZIE STAWIAM BEZPIECZEŃSTWO, HIGIENĘ ORAZ STARANNOŚĆ WYKONYWANYCH ZABIEGÓW. STARAJĄC SIĘ UTRZYMAĆ PRZYJAZNĄ ATMOSFERĘ ORAZ DOBRY KONTAKT KLIENTAMI. UŚMIECH I ZADOWOLENIE KLIENTA DAJE MI OGROMNĄ SATYSFAKCJĘ. POZA PRACĄ UWIELBIAM SPĘDZAĆ AKTYWNIE CZAS Z RODZINĄ ORAZ PRZYJACIÓŁMI TO DAJE MI OGROMNEGO KOPA ENERGETYCZNEGO.”

EWCIĘ ZNAJDZIECIE NA IG https://www.instagram.com/ewapiercingliwice/

Na facebooku; https://www.facebook.com/Spider-Tattoo-150645091663709/

oraz: https://www.facebook.com/EwaPiercingGliwice/

NATALIA MUSIOŁ-HOT BALL STUDIO GLIWICE

PIĘKNA, MŁODA I ZDOLNA… TWORZY WYJĄTKOWO DELIKATNE I KOBIECE WZORY. KOCHAJĄCA WOLNOŚĆ ARTYSTKA, KTÓRA CIĄGLE SIĘ ROZWIJA.

„Mam na imię Natalia, tematem tatuażu świadomie zaczęłam interesować się kiedy miałam 16-17 lat. Uczyłam się wtedy w Liceum Plastycznym, a moim planem na przyszłość była architektura wnętrz. Z tyłu głowy myślałam o byciu tatuatorką, lecz ten zawód wydawał się być dla mnie nierealnym. Nie ma żadnych szkół, w których można nauczyć się tatuować, jedyna opcja nauki to załapać się na praktyki do studia tatuażu, co łatwe nie jest. Kiedy pojechałam na pierwszą konwencję tatuażu, nieodwracalnie obudziła ona we mnie zajawkę – bycie tatuatorką pozostało w strefie marzeń, natomiast wiedziałam już wtedy na pewno, że chcę mieć pokolorowane ciało 🙂

Obecnie mam 22 lata, za parę miesięcy minie okres 2 lat od kiedy zaczęłam tatuować. Jak widać wszystko jest możliwe, moje marzenie się spełniło. Kocham moją pracę, daje mi wolność, którą sobie bardzo cenię, sama prowadzę mój kalendarz, organizuję czas pracy, wybieram motywy, które chcę tatuować i poznaję codziennie wspaniałych ludzi. Jestem z tego powodu bardzo wdzięczna i mam nadzieję, że będzie mi dane robić to przez całe życie. Chcę się cały czas rozwijać, nie zamykać na inne media, podróżować, poznawać, doświadczać. „

Instagram: https://www.instagram.com/natalia_musiol/

Facebook : https://www.facebook.com/nataliamusiol.nm

STUDIO :https://www.facebook.com/hotball.tattoo/

JOASIA- Bergen (Norwegia) Mecha Ink Tattoo

POCZĄTKUJĄCA TATUATORKA, JESZCZE WIELE NAUKI PRZED NIĄ, ALE JEST AMBITNA I WALCZY O SWOJE MARZENIA.

” Nazywam się Joanna Jasica i tatuuję obecnie w Bergen (Norwegia) w Mecha Ink Tattoo. Pasję do rysowania mam od wielu, wielu lat. Tatuaże fascynowały mnie odkąd pamiętam, zatem nie mogło się to skończyć inaczej – musiałam sama chwycić za maszynkę. Pierwszy tatuaż wykonałam na samej sobie, później miałam długą przerwę bo bałam się, że kogoś skrzywdzę, nie dam rady, albo komuś nie spodoba się moja praca… Cieszę się, że trafiłam na wspaniałego mężczyznę i tatuażystę, który dał mi siłę i wsparcie, dzięki czemu przekonałam się, że muszę spróbować i muszę spełnić swoje największe marzenie o pomocy innym. Owszem- pomocy! Tatuaże to nie tylko ozdoba, czy fanaberia, to też uświęcenie czyiś historii i uważam, ze ten fakt oraz związek ze sztuką to najpiękniejsze aspekty pracy jako tatuatorka. Bardzo się cieszę, że pokonałam swoje bariery i dzięki tamu jestem o wiele silniejsza i szczęśliwsza! „

Instagram: https://www.instagram.com/mefait.tattoo/

Facebook: https://www.facebook.com/mefait.tattoo/

KATY – BLACK STIGMA PIERCING- INK SPOT WROCŁAW

OD PRZEKŁUWANIA ZABAWEK- DO WŁASNEGO STUDIA. CENI NIEZALEŻNOŚĆ I DAJE LUDZIOM RADOŚĆ.

„Od zawsze interesowałam się piercingiem i modyfikacjami ciała. Już w dzieciństwie ozdabiałam przekłuciami moje zabawki. Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że będę wiązała z tym swoją przyszłość, ponieważ moje pomysły na ścieżkę zawodowa zmieniały się jak w kalejdoskopie.
Jak większość osób w tej branży zaczynałam od amatorskich przekłuć moich znajomych w domu. Właśnie wtedy widząc ich uśmiechy po wykonanych przeze mnie przekłuciach, zrozumiałam, że to jest to!
Pracowałam w kilku studiach tatuażu i piercingu, ale zawsze czułam potrzebę zrobić coś więcej, „po swojemu”. Dlatego w listopadzie 2017 r. otwarłam własne studio tatuażu i piercingu Ink Spot we Wrocławiu na ulicy Rejtana
2/1C. Dzięki temu mam możliwość nieustannego i nieskrępowanego rozwoju.
Każdego dnia przesuwam granice swoich umiejętności w kierunku coraz bardziej skomplikowanych modyfikacji ciała.”

Facebook :https://www.facebook.com/BlackStigmaPiercing/

oraz: https://www.facebook.com/inkspotstudio/?ref=br_rs

IG:https://www.instagram.com/blackstigma.piercing/

PODRÓŻNICZKI-NIEZWYKŁE NAUCZYCIELKI-MIŁKA,GOSIA,MARZENA

„Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego czego nie zrobiłeś, niż tego co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj. Śnij. Odkrywaj.”

MARK TWAIN

PODRÓŻE DO JEDNA Z MOICH PASJI. ZWIEDZIŁAM JUŻ : ANGLIĘ, HISZPANIĘ( TENERYFA, GRAN CANARIA ), WŁOCHY (SYCYLIA), ISLANDIĘ, CZECHY, CHORWACJĘ, EGIPT, TUNEZJĘ, PORTUGALIĘ (MADERA). W PLANACH JEST AZJA I NOWA ZELANDIA. NAJPIĘKNIEJSZE W PODRÓŻOWANIU JEST POZNAWANIE NOWYCH KULTUR, PYSZNEGO MIEJSCOWEGO JEDZENIA I OCZYWIŚCIE PRZEUROCZYCH MIEJSCOWYCH LUDZI. Z KAŻDEGO MIEJSCA PRZYWOŻĘ CUDOWNE WSPOMNIENIA. DOTYCHCZAS NAJPIĘKNIEJSZYM MIEJSCEM JAKIE MIAŁAM OKAZJĘ ODWIEDZIĆ BYŁA ISLANDIA. CISZA, SPOKÓJ, PRZEPIĘKNE DZIEWICZE KRAJOBRAZY. KRAJ DLA LUDZI, KTÓRZY KOCHAJĄ NATURĘ . JEST MAGICZNĄ KRAINĄ Z LODU I OGNIA – OCZYSZCZA UMYSŁ Z NEGATYWNYCH EMOCJI, USPOKAJA DUSZĘ I DODAJE ENERGI DO ŻYCIA.

JESTEM TYPEM PODRÓŻNIKA, KTÓRY NIE LUBI WYLEGIWAĆ SIĘ NA PLAŻY. KOCHAM AKTYWNE WAKACJE PEŁNE PIESZYCH WĘDRÓWEK, ZWIEDZANIA I WYPRAW SAMOCHODEM W MAŁO TURYSTYCZNE MIEJSCA. WSZĘDZIE JEŻDŻĘ Z MOIM 6-CIO LETNIM SYNEM, KTÓRY CHYBA ODZIEDZICZYŁ PO MNIE MIŁOŚĆ DO POZNAWANIA ŚWIATA.
MAM NADZIEJĘ, ŻE ZWIEDZĘ JESZCZE WIELE KRAJÓW… ALE DOSYĆ O MNIE, PRZECIEŻ NIE O SOBIE MIAŁAM TU PISAĆ…

PRZEDSTAWIAM WAM TRZY NIESAMOWITE OSOBOWOŚCI. OSTRZEGAM CZYTANIA BĘDZIE DUŻO, ALE UWIERZCIE MI WARTO!!!

  MIŁKA- NAUCZYCIELKA, PODRÓŻNICZKA, BIEGACZKA

„Jestem absolwentką studiów licencjackich na kierunku Filologia angielska z językiem rosyjskim na Uniwersytecie Przyrodniczo-Humanistycznym w Siedlcach, a także studiów magisterskich na kierunku Filologia angielska na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie. Podczas całego toku studiów realizowałam także przedmioty pedagogiczne, dzięki którym zdobyłam potrzebne kwalifikacje do wykonywania zawodu nauczyciela i teraz spełniam się w tej roli pracując w jednej z olsztyńskich szkół .

Jestem nie tylko miłośniczką języków obcych, ale także podróży. W liceum zakwalifikowałam się do udziału w międzynarodowej wymianie w ramach programu Erasmus+. Dzięki temu wyjechałam do Hiszpanii, a także uczestniczyłam w wymianie, która miała miejsce w Polsce. To doświadczenie rozbudziło we mnie chęć poznawania świata i innych kultur. Dlatego podczas studiów licencjackich wyjechałam na jeden semestr do Włoch, a podczas studiów magisterskich pierwszy raz wzięłam udział w projekcie w ramach programu Erasmus+. Od tamtej pory uczestniczyłam już w 18 projektach w 18 krajach. Były to szkolenia, wymiany młodzieżowe, wizyty studyjne, a także seminaria. Te projekty otwierają mnie na różne środowiska, pozwalają zapoznać się z lokalnymi zwyczajami oraz ludźmi. Nauczyłam się tolerancji i otwartości. Stałam się bardziej pewna siebie i nie boję się walczyć o swoje marzenia. Oprócz projektów sama podróżuję organizując swoje wyprawy samodzielnie. Byłam w 30 krajach na 3 kontynentach. Jest to moim powodem do dumy, gdyż osiągnęłam to niewielkim kosztem, a jeszcze kilka lat temu żyłam w przekonaniu, że „podróże są tylko dla bogatych”.

Nie tylko języki obce i podróże, ponieważ w moim życiu znaczącą rolę gra również sport. Ponad trzy lata temu zaczęłam swoją przygodę z bieganiem.  Zaczęłam od krótkich przebieżek, jednak z czasem zamarzyłam o udziale o w zawodach biegowych. Podjęłam spontaniczną decyzję i wzięłam udział w biegu uniwersyteckim w maju 2015 roku. Dystans: 10 km, czyli taki, jakiego nigdy wcześniej nie przebiegłam. Było to dla mnie ogromne wyzwanie i wiele myśli, czy dam radę. Moim celem było dobiec, nie myślałam o wyniku, nagrodach. Na mecie czułam ogromną radość i satysfakcję, bo zrobiłam coś, o czym marzyłam .

Co dają mi zawody biegowe? Przekonanie, że jak czegoś bardzo chcę, to mogę to osiągnąć, przekonanie, że często wiara w swoje możliwości i pozytywne nastawienie wystarczą, abym osiągnęła swój cel. Przekroczenie mety to tak naprawdę przekroczenie własnych barier, pokonanie własnych ograniczeń i słabości, poczucie spełnienia, satysfakcji i ogromnej radości Ponadto dzięki bieganiu poznałam wielu wspaniałych ludzi, na których mogę liczyć w wielu sytuacjach, są dla mnie ogromnym wsparciem i wierzą we mnie, gdy ja w siebie nie wierzę. Dzięki bieganiu poznaję świat.

Praca zawodowa, podróżowanie, bieganie dają mi radość, satysfakcję, pozytywnie nastawienie i poczucie, że świat jest piękny. Te trzy dziedziny mojego życia nieustannie zmieniają moje życie i kształtują moją osobowość.  Mogę śmiało przyznać, że jestem szczęśliwą osobą, robię to, co lubię, mam pasję, doceniam i cieszę się z małych rzeczy, mam wspaniałych znajomych, zwiedzam piękne miejsca . „

Miłkę znajdziecie tutaj :https://www.facebook.com/activeinspiration/

GOSIA- NAUCZYCIELKA, OBIEŻYŚWIAT 

„Czy nazwałabym siebie podróżniczką? Często zadaje sobie to pytanie, szczególnie spotykając różnych ludzi podczas moich wyjazdów. Nadal nie znam odpowiedzi, ale fakt jest taki, że ciągle mną gdzieś rzuca, często ruszając samotnie na szlak. Co ja w ogóle wyprawiam ?

Zaraz po liceum wyjechałam na studia do Szkocji, głównie dlatego, że chciałam po prostu poznać inna kulturę. Nie skupiałam się za bardzo na studiach (ach, te młodzieńcze wybory!), ale miałam mnóstwo okazji, żeby gdzieś tam coś zaczarować, jeździć, zwiedzać I czerpać ile wlezie. Ale, ale…nie było wcale tak, że wyjechałam I siup – drzwi stoją otworem, a ja korzystam. Trochę mi zajęło zanim się ruszyłam. Zawsze mnie ciągnęło gdzieś tam coś zrobić ze sobą, być jak Cejrowski czy Wojciechowska. Ale ciągle były inne rzeczy, “rozpraszacze” typu praca czy studia. A we mnie cały czas siedział mały potwór. Wrzucał w myśli jakieś wyrzuty, a tu jakoś kopnął w brzuch, mówiąc mi , że się lenię. W głowie mi się nie kalkulowało. Nie czułam się spełniona. Miałam w sobie jakiś taki głód, poczucie, że stać mnie na więcej, chce czegoś innego, że marnuje czas. Pewnego dnia dosłownie – niczym z filmów stanęłam przed lustrem I powiedziałam sobie “Dziewczyno, CO TY NA BOGA WYPRAWIASZ? Rusz wreszcie ten tyłek, masz możliwości, a z nich nie korzystasz!”. Iście z Holywood, nieprawdaż? No cóż, to był ten moment, który mnie szturchnął do roboty. I tak powstał mój mały projekt (korpomowa, blech) “Przygoda na miesiąc” gdzie obiecałam sobie, że raz w miesiącu będę robić coś innego, wyjątkowego. Czasem były to małe rzeczy, typu wyjazd na pobliska wieś czy zwiedzanie lokalnego muzeum, ale to również dało początek moim dużym podróżom.

W tamtym czasie udało mi się samotnie wybrać do Brazylii, Izraela I Jordanii. Przeszłam cale Camino de Santiago w Hiszpanii. Zwiedzałam przeróżne miejsca w całej Europie , od małych francuskich wsi po Rzym I Zurich. Spalam w dżungli I na pustyni, ale również w prywatnych pokojach lub na karimacie wraz z innymi 100 osobami na sali. Obrzucałam się pomidorami podczas Tomatiny, widziałam zorzę polarna w Norwegii. Pływałam w oceanie, albo w wielkiej kałuży wśród highlandów. Każdy z moich wyjazdów jest w niskim budżecie I czasem się zdarza, że nie do końca mam gdzie spać, albo muszę przemycać jedzenie w kurtce gdy latam Ryanair tylko z bagażem podręcznym. Trzeba kombinować. A teraz moje kombinowanie zaprowadziło mnie naprawdę daleko.

Od 4 miesięcy samodzielnie zwiedzam Amerykę Południową. Ale jak to sama? Ale jak to Amerykę? A skąd masz pieniądze? Przyjazd tutaj był zawsze moim marzeniem. Przez małe perturbacje życiowe zawsze go oddalałam. W końcu I tutaj powiedziałam basta, jednoczenie obiecując sobie, że gdy tylko skończę drugie studia (dumna posiadaczka dwóch licencjatów, kolejne obłędnie trafne wybory życiowe) to już mnie nic nie powstrzyma.

CO JA W OGÓLE WYPRAWIAM? W sumie to się zaczepiam na różnych workawayach. Nie lubię określenia wolontariat, bo nie pomagam potrzebującym, tylko pracuje za żarełko i miejsce do spania. Dlaczego taka forma? Dla doświadczenia. Bycia z ludźmi i poznawania kultury. Jest to niesamowita szansa, żeby na własne oczy przekonać się jak wygląda tu prawdziwe życie I chociaż na chwile  stać się częścią społeczeństwa. Gdzieś z tylu głowy mam słowa naszego polskiego podróżnika Aruna Milcarza, który twierdzi, że prawdziwa podróż jest wtedy gdy pracujesz, jesz I mieszkasz z ludźmi. Gdy któregoś z tych trzech czynników brakuje to doświadczenie nie jest pełne.

Przez dwa miesiące uczyłam angielskiego w malej miejscowości Tunja w Kolumbii. Zero turystów, czyli mój raj na ziemi. Jest to w regionie Boyaca – farmy, krowy I Andy. Było to cudowne doświadczenie, poznałam kulturę kolumbijczyków, którzy na co dzień żyją spokojnie. Lokalne swięta, festiwale, małe wsie i miasteczka. To był mój świat tam w Boyaca. Wraz z zakończeniem roku szkolnego zmieniłam lokalizację i ruszyłam na północ. Zanim zaczęłam kolejny projekt zwiedziłam Karaiby, Park Tayrona i kolejne male miejscowości. Moja kolejna praca polegała na lepieniu domu z gliny, układaniu mozaiki oraz pleceniu hamaków. W życiu by mi przez myśl nie przeszło, że to będzie moja PRACA. Kolejny przystanek – region kawy i farma. Zbierałam kawę, sprzątałam ogród maczetą i uczyłam się całego procesu pozyskiwania I sprzedaży kawy, ale też tego jak tu w ogóle wygląda rolnictwo. Ten region jest również jednym z najpiękniejszych miejsc, jakie miałam okazje odwiedzić. Po Kolumbii przyszedł czas na Ekwador, krainę wulkanów i wodospadów. Tu pobiłam swój życiowy rekord pod wulkanem Cotopaxi i wbiłam się na 5600 mnpm. A co z robota? Mieszkałam z ekwadorska rodzinka, pomagałam na ich farmie kwiatów oraz uczyłam dzieciaki angielskiego. Kolejny raz – mała wieś, jedyna gringa. Po dwóch tygodniach ruszyłam na południe gdzie obecnie pracuję w hostelu w Banos. Zdobywam kolejne wulkanowe szlaki, zahaczam o Amazonie I wodospady.

SKAD KASA? Po pierwsze – wyzbycie się luksusów. Jak wspomniałam wyżej, głównie ze względu na doświadczenie pracuje na workawayach. Fakt faktem, oszczędzam kasę znacznie gdy za 5h pracy w ciągu dnia dostaje miejsce do spania I jedzenie. Czasem jest to prywatny pokój, czasem łóżko w dormitorium, a czasem stary hamak na terenie budowy. Jem po taniości I sporo gotuje, albo wspólnie dziele posiłki z innymi. Jadłam już świnkę morską, bo przecież “trzeba dać spróbować, toć to gringa!”.  No dobra, ale jakoś tu musiałam trafić,a bilety się same nie zapłaciły. Wejściówki do parków też kosztują, a jak się obieca pierogi to i make oraz farsz trzeba zakupić! Hm. Jestem trochę jak batman. Za dnia pracuje w korporacji jako asystentka, a w nocy walczę ze złem i występkiem. Nie no, w nocy śpię albo buszuje, ale fakt faktem mam druga prace. Otóż jestem nauczycielka angielskiego. Przez rok wzięłam dodatkowe zajęcia w szkole językowej. Parałam się tak dwoma robotami przy czym cały zysk z uczenia odkładam na oszczędnościówkę. Powiedziałam sobie “Rok, nie więcej. Znasz siebie Małgorzata, nigdzie nie pojedziesz, jeśli będziesz odkładać w nieskończoność”. Mój budżet zależal głównie od tego ile silnej woli miałam, żeby nie podbierać z tej oszczędnościówki. A co z transportem? No cóż, siedzę I poluje na tanie loty, szukam I podpytuje. Mogę się pochwalić, ze lot z Rio de Janeiro do Londynu wyniósł mnie 670 zł. No ale coś za coś, nosze stare obdarte jeansy za 40 zł. Ale czy to tutaj ma znaczenie?

A CO Z PRACA? Gdy kasa była już pi razy drzwi odłożona byłam gotowa zrezygnować z pracy. Wiedziałam, że jak nie teraz to nigdy. Coś mnie jednak podkusiło (koleżanki) I zamiast rzucać wszystko w pioruny złożyłam wniosek o roczny bezpłatny urlop. Poinformowałam mojego szefa “Marku, nie że szantaż, ale jeśli nie podpiszesz, to jutro na biurku jest moje wypowiedzenie”. Po tygodniu rozmów z managementem usłyszałam magiczne słowa “Wykorzystaj ten czas dobrze” I dostałam mój pseudo urlopik na rok. A Markowi jestem dozgonnie wdzięczna. Byłam jednak gotowa rzucić to wszystko, bo dla mnie to tylko praca. Mogę sobie jeszcze pozwolić na trochę swawoli, przynajmniej przez chwile!

I CO DALEJ I NADAL SAMA? Pisząc to, za 2 tygodnie kończę moją wyprawę solo. Miałam swój samotny czas tutaj na przemyślenia, naukę języka oraz bujanie się tylko z autochtonami. Przez te 4 miesiące poznałam niesamowitych ludzi I miałam okazje przetrawić kilka spraw w mojej głowie. Niektórzy traktują takie samotne wyprawy jako “poznanie siebie I odszukanie swojej drogi”. Myślę , że ten etap już kilka lat za mną. Ale czy zamieniłabym ten czas solo tutaj? Zdecydowanie nie. Samotne podróże są cudowne i mają swój nietypowy urok. Nigdy nie czuję się tak blisko lokalnych mieszkańców, jak wtedy gdy jeżdżę sama. Czuje się bardziej śmiała, łatwiej mnie zawsze gdzieś tam wcisnąć i coś zakręcić. Oczywiście ma to również swoje minusy, ale jest to na tyle nietypowe doświadczenie, że za nic w świecie bym go nie zamieniła. A zaraz przyjeżdża do mnie moje drugie pół i będziemy ponownie atakować Kolumbię, rejon Amazonki, Peru, Boliwię i północną Argentynę. To będzie wyprawa o innym charakterze, bo już trzeba będzie myśleć i działać za dwoje!

Mogłabym pisać więcej i dać więcej szczegółów, ale to chyba wszyscy by usnęli z nudów. Mam nadzieje, że taki mały zarys tego co robię da komuś inspirację, żeby wstać z kanapy i pogadać z tym swoim małym potworkiem, co siedzi w środku. Czasem jest ciężko, czasem trzeba ostro kombinować, ale jak już się z nim dogadasz to może się okazać, że powiesz sobie “no I o to mi chodziło!” zanurzając głowę pod wodospadem na drugim końcu świata.”

INSTAGRAM https://www.instagram.com/casuallime/

ZAMKNIĘTA GRUPA GOSI DO, KTÓREJ ZAPRASZA DZIEWCZYNY, KTÓRE POLUBIŁY JEJ HISTORIĘ https://www.facebook.com/groups/170566650547167/

MARZENA- NAUCZYCIELKA DO ZADAŃ SPECJALNYCH

„Les voyages font les plus belles rencontres”- podróże dają okazję do najpiękniejszych spotkań, tak śpiewa francuska piosenkarka Zaz.

 „Rzeczywiście po każdej podróży stwierdzam, że tą wisienką na torcie jest możliwość obcowania z mieszkańcami danego kraju czy regionu, ponieważ to właśnie ukazuje prawdziwy obraz życia w danym miejscu. Moja pierwszą fascynacją była Francja, jej mieszkańcy oraz ich język.

Dzięki temu właśnie zainteresowaniu zdecydowałam się na studiowanie tego języka, a w rezultacie wybór zawodu nauczyciela języka francuskiego. Studiowanie języka, to nie tylko nauka słówek, czy gramatyki ale także poznanie kultury danego kraju. A jak poznać kulturę i mieszkańców kraju bez żywego z nimi kontaktu? Zresztą nauka języka jest najskuteczniejsza tam, gdzie się go używa na co dzień. I tak właśnie zaczęła się moja przygoda podróżnicza. Najpierw studenckie podróże autostopem do Paryża, na Lazurowe Wybrzeże czy do pracy w Burgundii, w słoneczne rejony Beaujolais. I to tam naprawdę nastąpił kontakt z żywym językiem i poznanie Francji od strony turystycznej. Tam także nawiązałam znajomości a nawet przyjaźnie, spośród których jedna przetrwała do dziś. Również w Francji otrzymałam lekcję życia w postaci pierwszej w życiu pracy. I odkryłam, ludzka natura jest podobna a między mieszkańcami innych krajów a nami wcale nie ma tak wielu różnic. Po tych pierwszych doświadczeniach, pełnych przygód, niespodziewanych sytuacji a także wielu emocji przyszła praca nauczyciela języka i związane z nią podróże bliższe i dalsze .

W pewnym momencie jednak nastąpiła też refleksja, że może by tak wykorzystać swoją pasję i spróbować pokazać moim uczniom wielki świat i stworzyć im okazję do używania języka, którego się uczą. Nawiązałam więc współpracę z innymi szkołami za granicą i w ramach projektów unijnych zaczęłam organizować wymiany dla uczniów i nauczycieli. Po drodze przyszła nauka angielskiego, którego w tej chwili już uczę maluchy w swojej szkole. W ciągu ostatnich lat udało mi się wysłać uczniów i nauczycieli w różne miejsca Europy. W wielu podróżach im towarzyszyłam, co dla mnie jako językowca było także niezwykle ważne. I tak w ramach swojej pracy udało mi się oprócz różnych miast we Francji poznać wiele ciekawych i często egzotycznych miejsc, jak np, Porto, Grenada, Istambuł, Malta, Cypr czy też francuskie terytoria zamorskie takie jak Martynika na Karaibach czy Réunion w pobliżu Madagaskaru.

Mimo tych licznych podróży, moja potrzeba poznawania świata wcale się nie zmniejsza ,wręcz przeciwnie : kończąc jedną już planuję kolejną. Pomysły na kolejne wyprawy wynikają z różnych pobudek : może to być fascynacja jakąś osobowością (tak na przykład podążałam śladami Sissy przez Wiedeń, Budapeszt po Korfu), przeczytaną książką (po lekturze Asfaltowego Saloonu narodziło się marzenie o wagabondzie niczym Kerouac po USA). Czasem zdarza się kupić tani bilet, który skutkuje włóczęgą po Indonezji, czasem znajomi coś polecą, a czasem po prostu ma się ochotę na kubański rum. Motywy wyboru są różne, cel zawsze ten sam : w drogę, ku przygodzie, do nowych ludzi i miejsc.

Najpiękniejsze miejsce, które widziałam? Trudno powiedzieć, wszędzie zostawia się kawałek serca i kawałek miejsca zabiera się ze sobą. Chciałabym kiedyś jednak wrócić na wyspy Gili, to kawałek raju na Ziemi. A pomysły na kolejną podróż? Trudno powiedzieć, jest tak wiele miejsc do odkrycia. Może Japonia , na pewno kiedyś Kostaryka. A może zupełnie coś innego.. Kto wie? A może po prostu malownicza wioska tuż obok mojego miasta. Naprawdę świat jest tak piękny, że warto zobaczyć cały. Najpierw jednak muszę wrócić do domu, bo pisząc ten artykuł akurat jestem z uczniami na Malcie. I gorąco pozdrawiam!

O MARZENCE WIĘCEJ PRZECZYTACIE TUTAJ: http://www.rybniklubieto.pl/wiadomosci/nauczyciele-z-gimnazjum-nr-7-w-partnerskiej-szkole-na-martynice/

I TUTAJ: https://www.rybnik.com.pl/wiadomosci,marzena-kus-8222-wyjazd-na-reunion-zawsze-byl-moim-marzeniem-8221,wia5-3277-23991.html

Za granicą też piszą :https://www.tvm.com.mt/en/news/students-with-disabilities-enjoy-unique-experience-through-erasmus-plus/#.XHkmPNaThZk.messenger

ANIA, AGATA, PATRYCJA. Każda zupełnie inna. Treningi odmieniły ich życie.

Kiedy patrzysz na wysportowane dziewczyny, które dbają o swoją formę i zdrowie, myślisz: nigdy nie będę tak wyglądać, bo nie mam czasu na ćwiczenia i gotowanie zdrowych obiadków. Mam za dużo na głowie. Szlag Cię trafia kiedy patrzysz w lustro. Widzisz cellulit, boczki, rozstępy – nie mówiąc już o oponce po ciąży i innych niedoskonałościach.

Dziewczyny, które zaraz poznacie ciężko pracowały na swój obecny wygląd. Były tak samo zakompleksione jak Wy. Aby dojść do tego, by czuć się dobrze w swoim ciele, poświęciły mnóstwo czasu i energii. Miewały momenty zwątpienia. Spotykały się z krytyką i zawiścią. O tym jak wygląda ich życie poza salą ćwiczeń mało kto ma pojęcie.

Historie tych dziewczyn pokazują całą prawdę o tym, jak wiele trzeba poświęcić by wysiłek fizyczny stał się zdrowym nałogiem i życiową pasją. Dojście do wymarzonej figury to długotrwały proces. Nie wystarczy tylko mówić o tym, że chce się coś w sobie zmienić. Trzeba ruszyć tyłek, zacząć działać i nigdy się nie poddawać. Ja ćwiczę średnio 4 dni w tygodniu, ale nie mam w sobie takiego samozaparcia jak dziewczyny. Dlatego bardzo
podziwiam je za ich upór w dążeniu do osiągania swoich celów.

ANIA (gym_ania) – KSIĘGOWA NA PEŁNYM ETACIE 

„Mam na imię Ania .

Jestem mamą dwójki dzieci. Pracuję na pełny etat jako księgowa.Mam dom, męża i kota.

Przyszedł czas, że chciałam zmienić swój wygląd. Zrobić coś dla siebie i być zadowolona ze swojego ciała. Pot i łzy lały się momentami strumieniami. Jednak dzięki wytrwałości doszłam do upragnionego celu. Nadal się nie poddaje i idę na przód. Trenuję 5 razy w tygodniu bez względu na to czy mam siłę, czy nie.”

IG: gym_ania

instagram: https://www.instagram.com/gym_ania/

A oto efekty:

AGATA –  (aciulkafit_40plus ) PISARKA


„Kocham pisać i trenować. Oba zajęcia to moja ogromna pasja. Pisanie przynosi mi pieniądze (pisze książki, artykuły na zamówienie), a trening ogromną satysfakcję. Mam tak samo mało czasu, jak każda z nas. Dom, praca, dziecko… Trenować zaczęłam kilka lat temu. Pierwsze kroki stawiałam w domu z Chodakowską, Mel B. Potem zapragnęłam czegoś więcej. Czułam, że się rozwijam. Dostałam wiatr we włosy. Chciałam więcej i więcej… Akurat otwarli siłownie w pobliżu. Pomyślałam, że zapiszę się. Cena była przystępna Początki były trudne. Bolało mnie dosłownie wszystko i wszędzie. Już na początku mojej fit drogi, miałam jasno określony cel – wyglądać jak sex bomba na ślubie siostry. Polubiłam treningi w grupie. Z tygodnia na tydzień widziałam jak moje ciało zmienia się. Na lepsze. Nogi stały się smukłe, wcięcie w tali bardzo wyraźnie zarysowane. Na plecach uwydatniły się delikatnie mięśnie. Zapuściłam włosy, chciałam być jeszcze bardziej kobieca. Koleżanki pukały się w czoło, mówiąc, że będę wyglądać jak facet. Po co ci to? Pot, godziny spędzone na siłowni, zdrowe żarcie…I tak umrzesz. Tyle, że zdrowsza…Nagle. Bum. Nie może być za dobrze. Podczas badań, które zafundowałam sobie na 40-ste urodziny, dowiedziałam się, że mam niedoczynność tarczycy w pakcie z Hasimoto. Musiałam radykalnie zmienić treningi na mniej intensywne. Zrobiłam kurs trenera personalnego, chciałam pomóc mężowi i synowi, a i sobie krzywdy nie zrobić na treningach, które same sobie komponuje. Zainteresowałam się bardziej dietą. Zamierzam pójść na kurs dietetyczny. Kręci mnie układanie diet dla osób z Hashimoto, IO i innymi problemami z zakresu chorób metabolicznych. Ta choroba to było błogosławieństwo. Dopiero po zmianie diety, dostosowaniu treningu (trening siłowy) do mojej choroby, poczułam, że naprawdę żyje. ABS w wieku 42 lat, to nie byle co…mając problemy hormonalne. Walczę 4 x w tygodniu na siłowni, korzystam z zajęć pilates, yogi. I pomyśleć, że miałam zwolnienie z wf pod koniec podstawówki i w liceum, ze względu na skrzywienie kręgosłupa i gorset, który musiałam nosić 23/h na dobę. Ten etap też był mi bardzo potrzebny Widzę to z perspektywy czasu. Nabyłam już wtedy nawyk codziennych ćwiczeń. Nie ważne czy deszcz, czy śnieg czy też wiatr, ból głowy, niepowodzenie w pracy, kłopoty w rodzinie. Trening ratuje mi życie. Dosłownie. Czuję się fantastycznie. Odsunęłam od siebie toksycznych ludzi i działam zgodnie z moim sercem. czuję się fantastycznie. Warto gonić swoje marzenia. Oba zajęcia to moja ogromna pasja. Nie czekaj działaj już dziś!

IG: aciulkafit_40plus

INSTAGRAM:https://www.instagram.com/aciulkafit_40plus/

PATRYCJA (fit_travel_pati) FIZJOTERAPEUTKA

Nigdy nie byłam gruba. Ale gdy osiągnęła wiek 35+ moja sylwetka zaczęła się zmieniać, tracić proporcje. Moja wiedza odnośnie zdrowego odżywiania opierała się na tym, że trzeba jeść…MAŁO. I tak było A jednak moja sylwetka coraz bardziej przypominała gruszkę. Gdy kształtów nie dało się ukryć pod obszernym swetrem..praktycznie z dnia na dzień zaczęłam ćwiczyć. Zaczynałam od 10 minutowych treningów z Mel B. Z butelkami jako hantle 3 x w tygodniu. Szybko zauważyłam efekty i się wciągnęłam. Później szukałam ambitniejszych treningów, co 2 dzień, w domu na macie przed tv. Zaczęłam czytać o odżywianiu, fitnessie, treningach. Zaczęłam jeździć na imprezy branżowe. W 40-te urodziny zdałam egzamin na trenera personalnego. Nieodpłatnie pomagam kobietom najczęściej 40 plus, które chcą zrobić coś dla siebie. Wiedzę i umiejętności staram się wykorzystać w mojej pracy jako fizjoterapeuta. Zdrowy styl życia wprowadziłam także w domu. Inaczej jemy, aktywnie spędzamy czas wolny. A ja..ciągle mam ochotę na nowe wyzwania. Przygotowuję się do przebiegnięcia półmaratonu oraz biegów przeprawowych. Aktywnie działam w lokalnej drużynie Decathlon I Przyjaciele. I trzymam formę cały rok, a nie tylko na lato. A nowy styl życia bardzo mi odpowiada i nie wyobrażam już sobie innego.
Nie wstydzę się swojego wieku, nie ukrywam go. A treningi dodały mi pewności siebie, wiary że potrafię, że mogę. Wystarczy chcieć. „

IG: fit_travel_pati

facebook : https://www.facebook.com/FitnessTravel/

instagram: https://www.instagram.com/fit_travel_pati/

DECATHLON RYBNIK https://www.facebook.com/DecathlonRybnik/

UWIERZ W SIEBIE KOBIETO!

MOJE KOCHANE BABECZKI.

MACIE WIELE WĄTPLIWOŚCI, CZY WASZE HISTORIE SĄ DOŚĆ DOBRE BY O NICH PISAĆ.

KAŻDA Z WAS JEST WYJĄTKOWA, NIE MA TU LEPSZYCH I GORSZYCH! NIKOGO NIE ODRZUCAMY, KAŻDA Z WAS MOŻE DO NAS NAPISAĆ, BEZ WYJĄTKU. NIE PROWADZIMY JAKIEJŚ SELEKCJI. JEŻELI SZUKAMY DZIEWCZYN Z DANEJ BRANŻY I PISZE DO NAS WIĘCEJ CHĘTNYCH OSÓB, WYBIERAMY PIERWSZE ZGŁOSZENIE.

RAZ W MIESIĄCU BĘDZIE POJAWIAŁ SIĘ JEDEN DUŻY ARTYKUŁ O KOBIETACH Z DANEJ BRANŻY ! W MARCU BĘDĄ TO TATUATORKI I DZIEWCZYNY ZAJMUJĄCE SIĘ PIERCINGIEM-PONIEWAŻ OKAZUJE SIĘ ,ŻE DZIEWCZYNY Z TEJ GRUPY SĄ BARDZO CHĘTNE DO ZAPREZENTOWANIA SIĘ.

KOBITKI, JEŻELI NIE WIECIE CO O SOBIE NAPISAĆ A CHCIAŁYBYŚCIE WZIĄĆ UDZIAŁ W PROJEKCIE-SŁUŻYMY WAM POMOCĄ. W TEJ AKCJI NAJWAŻNIEJSZE JEST WSPIERANIE SIEBIE NAWZAJEM! KAŻDY UDOSTĘPNIONY POST NA TEMAT DZIEWCZYN, KTÓRE DOŁĄCZAJĄ DO NAS TO DOWÓD NA TO, ŻE CENISZ TO, CO TA OSOBA ROBI.

WAŻNA INFORMACJA! JA – MAGDALENA-TWÓRCA PROJEKTU-NIE ROBIĘ TEGO DLA SIEBIE! ROBIĘ TO DLA WAS! ROZWÓJ TEJ SPOŁECZNOŚCI, ZALEŻY TYLKO I WYŁĄCZNIE OD WASZEGO ZAANGAŻOWANIA.

MYŚLICIE, ŻE W DZISIEJSZYM ŚWIECIE NIE MA NIC ZA DARMO?

DOBRE SŁOWO, UDOSTĘPNIENIE, WSPARCIE… TO NIC NIE KOSZTUJE….MOŻE JESTEM NAIWNA, ALE WIERZĘ, ŻE W POLSCE DA SIĘ STWORZYĆ GRUPĘ KOBIET, W KTÓREJ NIE MA „HEJTU” I ZAZDROŚCI. CZY SIĘ UDA CZAS POKAŻE…

WIERZĘ W WAS!

MONIKA – Moni art-tatuatorka, artystka

PRZENIESIE WAS W ŚWIAT NIEPOWTARZALNYCH WZORÓW

Tatuaż w ostatnich latach stał się bardzo modny. Powstają coraz to nowsze Studia Tatuażu w Polsce. Niestety klienci często nie patrzą na jakość wykonywanych usług, a jedynie na to, gdzie wydziarają się najtaniej. Wybierają mało przemyślane wzory, często będące kopią zdjęcia z internetu. Co prawda dostępne jest laserowe usuwanie tatuaży, ale jest ono drogie i za zwyczaj konieczna jest powtórka zabiegu. Wzór tatuażu powinien wyrażać naszą osobowość lub być symbolem naszej pasji. Dlatego zachęcam, by przy wyborze motywu prosić tatuatora o wykonanie indywidualnego projektu. W naszym kraju na szczęście coraz częściej spotykam się ze studiami, które oferują wzory wykonane tylko i wyłącznie przez samego artystę tatuatora. W branży pojawia się coraz więcej zdolnych kobiet, które tworzą wzory na zamówienie klienta. Jeszcze kilka lat temu kobiety w studiach tatuażu były rzadkością, teraz mamy w kraju wiele zdolnych tatuatorek. Zgłosiło się do mnie kilka dziewczyn. Dzisiaj prezentuję wam pierwszą z nich.

Przedstawiam wam Monikę , młodą zdolną tatuatorkę, która na co dzień pracuje w studio w Katowicach. Ma swój niepowtarzalny styl. Jej tatuaże wyglądają jak obrazy malowane akwarelą. Używa przepięknych kompozycji kolorystycznych. Swoje wzory tworzy ręcznie w technice WATER COLOUR. Wyjątkowo zdolna z niej bestia. Ogromny szacun dla jej niesamowitych prac i ogromnego talentu. Ale o tym jak trudno było Monice na początku, opowie wam sama…

” Moja historia hmmm…. Początki były trudne, ponieważ wiele osób mówiło mi że nie dam rady, że jestem zbyt delikatna by wykonywać taką pracę. To, że jestem kobietą było dla wielu przeszkodą, jedynie rodzice mnie wspierali. Część znajomych wciąż mówi, że to nie jest praca (bo nie siedzę 8 godzin za biurkiem) ale ja mam to gdzieś 🙂 Cieszę się, że się odważyłam i robię to co kocham. W pracy oprócz samego tatuowania bardzo cieszy mnie też to, że poznaję dzięki niej bardzo ciekawych ludzi, z niektórymi klientami się zaprzyjaźniłam. „

Same widzicie, być kobietą w niektórych branżach jest wyjątkowo ciężko. Monika się nie poddała mimo tego, że spotkała się z krytyką. Nie zniechęciła się i swoją pasję przekazuje w pracach, które maluje na ciałach swoich klientów. Robi przepiękne, oryginalne tatuaże. Wykonuje pracę którą kocha, a to jest w życiu najważniejsze! Na dole kilka zdjęć jej dzieł, a więcej znajdziecie w linkach pod spodem.

Profil Moni na facebooku: https://www.facebook.com/m0niart/

instagram : https://www.instagram.com/monii_tattoo/

https://www.facebook.com/mojrytattoo/

JAŚMINA Kosmetolog

WYDOBĘDZIE Z WAS UKRYTE PIĘKNO

JAŚMINA , DZIEWCZYNA O WYJĄTKOWYM IMIENIU. ZADBA O WASZĄ SKÓRĘ .

MA WSPANIAŁE PODEJŚCIE DO SWOICH KLIENTEK. KAŻDA Z KOBIET ODWIEDZAJĄCYCH JEJ GABINET KOSMETYCZNY MOŻE LICZYĆ NA PROFESJONALNĄ OBSŁUGĘ, A TAKŻE INDYWIDUALNE PODEJŚCIE DO KAŻDEJ Z PAŃ. PO WNIKLIWYM ZBADANIU POTRZEB I OCZEKIWAŃ, ZNAJDUJE ODPOWIEDNI ZABIEG. TO SPRAWIA, ŻE CZUJEMY SIĘ PO WIZYCIE WYJĄTKOWE I ZADBANE. NIGDY NIE SPOCZYWA NA LAURACH, CIĄGLE SIĘ UCZY, BY BYĆ NA BIEŻĄCO Z KAŻDĄ NOWOŚCIĄ W SWOJEJ DZIEDZINIE.

W BRANŻY KOSMETYCZNEJ CO ROKU POJAWIA SIĘ MNÓSTWO NOWYCH ZABIEGÓW ORAZ SPECJALISTYCZNYCH KOSMETYKÓW, ABY BYĆ DOBRYM W SWOIM FACHU TRZEBA SIĘ NAPRAWDĘ WIELE UCZYĆ NA BIEŻĄCO. STĄD TEŻ JAŚMINA BIERZE UDZIAŁ W WIELU SZKOLENIACH I TARGACH.

JEŻELI JUŻ DAWNO NIE MIAŁYŚCIE OKAZJI O SIEBIE ZADBAĆ , WIOSNA TO NAJLEPSZY CZAS ŻEBY TO ZROBIĆ. KOBIETY POWINNY O SIEBIE DBAĆ, NIE TYLKO DLA SWOICH MĘŻCZYZN, ALE PRZEDE WSZYSTKIM DLA SIEBIE SAMYCH.CZĘSTO W NATŁOKU ZAJĘĆ I OBOWIĄZKÓW ZAPOMINANY O TYM ŻEBY ZROBIĆ COŚ DLA SIEBIE. WIZYTA U KOSMETYCZKI RAZ W MIESIĄCU, POWINNA BYĆ NA NASZEJ LIŚCIE POZYCJĄ OBOWIĄZKOWĄ.

WIĘCEJ INFORMACJI O ZABIEGACH W GABINECIE JAŚMINY ZNAJDZIECIE NA STRONIE NA FACEBOOKU: https://www.facebook.com/cosmeticspark/

JAŚMINA ZDRADZI WAM SEKRETY PIĘKNEGO WYGLĄDU:

  ” Skończyłam szkołę kosmetyczna oraz studia- Kosmetologia Kosmetyką zajmuję się od 13-stu lat. Od 6-ciu lat prowadzę swój gabinet kosmetyczny, gdzie razem z fryzjerstwem działamy pod wspólną nazwą :COSMETICS PARK . Zajmuję się głównie kosmetyką twarzy, całościowym podejściem do zabiegów, mających na celu utrzymanie naszej skóry w zdrowym, młodym i pięknym stanie. Najważniejsze jest indywidualne dobranie programu zabiegowego, bo jednak każdy z nas jest inny. Sprzęty, kosmetyki czy „modne zabiegi” zmieniają się, natomiast pielęgnacja skóry powinna być przede wszystkim dobrze dobrana, regularna i kompleksowa- aby dawała efekty. Czasem potrzeba po prostu masażu innym razem trzeba troszkę ” pokłuć ” czy złuszczyć skórę aby pobudzić. Zabiegi w gabinecie, odpowiednia pielęgnacja domowa dobrana do potrzeb skóry, zdrowy sposób odżywiania, mikro odżywianie , aktywność fizyczna i minimalizacja stresu to u mnie przepis na piękny wygląd. Drugi mój „konik „to zabiegi podologiczne, czyli szeroko rozumiana pielęgnacja stop problematycznych. Wrastające paznokcie, odciski, pękająca skóra. Uwielbiam ten efekt po zabiegu gdy klient nie dowierza , że można było tak szybko pozbyć się bólu.”