MAGDALENA- Projektantka, Marka „MADELINE”

Czy wy również będąc dziewczynkami uwielbiałyście wkładać ubrania i szpilki mamy ? Kiedy byłam mała uwielbiałam bawić się w przebieranki, czułam się wtedy jak księżniczka. Niestety w latach 80-90 modne w Polsce były relaksy, leginsy i dresy z kreszu. Piękne ciuchy można było pooglądać jedynie w zagranicznych gazetach i TV.

Tak to było…na szczęście wiele zmieniło się od tego czasu.

Kilka dni temu poznałam Magdę . Zerknęłam na stronę jej marki i opadła mi szczęka… dosłownie. To dziewczyna, której prace przenoszą w świat słynnych stolic designu. Jest niezwykle utalentowaną młodą projektantką, artystką o świeżym i niebanalnym podejściu do mody. Jej ubrania tworzone są z pasją i miłością . Dba o każdy, nawet najmniejszy szczegół co sprawia, że jest doceniana przez innych projektantów oraz klientów. https://www.madelineshop.pl/

Magdalena Maćkowiak

„Nazywam się Magdalena Maćkowiak i jestem absolwentką poznańskiej szkoły Fashion School, w której ukończyłam kierunek projektowania i stylizacji mody.

Zarówno w trakcie nauki, jak i już po jej zakończeniu brałam udział w rozmaitych projektach modowych, sesjach zdjęciowych w gronie najlepszych osób z branży.  Pracowałam jako stylistka i projektanka na wielu planach filmowych i zdjęciowych. Ponadto, nawiązałam współpracę i odbywałam praktyki m.in. u poznańskiej projektantki Orushki.

​Stworzona przeze mnie marka MADELINE powstała z mojej miłości do tworzenia rzeczy pięknych, wyjątkowych i dopracowanych w każdym detalu, w oparciu o najbardziej inspirujący dla mnie dział mody – Haute Couture.

Swoje projekty kieruję do osób lubiących się wyróżniać i podkreślać swój wyjątkowy styl. Moje projekty tworzone są zawsze z najlepszej jakości materiałów i w głównej mierze są szyte ręcznie, tak, aby każda z kreacji była dopracowana w każdym detalu i w efekcie wywoływała niesamowite wrażenie.

Każda kobieta,która marzy o kreacji niczym z rozdania Oskarów śmiało może do nas zawitać. Madeline spełnia marzenia i sprawia,że klientka może poczuć się naprawdę wyjątkowo.”

facebook:
https://www.facebook.com/madelinefashiondesigner/

instagram:
https://www.instagram.com/madelineofficial__/

EWA – FOURTKA MARKETING fotograf, pasjonatka podróży

Z wielką przyjemnością przedstawiam wam kolejną wspaniałą kobietę, która zgodziła się wziąć udział w naszym projekcie. Ewa jest specjalistą do spraw marketingu oraz miłośniczką podróżowania i fotografii. Od przepięknych zdjęć i filmów z wyjazdów, poprzez fotografię produktową, aż po cudowne ujęcia ludzi, których spotyka. Kiedy wyrusza w podróż staje się wnikliwym reporterem, który potrafi uchwycić ulotne momenty i niezwykłe miejsca. Oglądając jej zdjęcia mamy wrażenie jakbyśmy razem z nią zwiedzali urokliwe zakątki ziemi. Drzemie w niej artystyczna dusza i niezwykła wrażliwość na piękno – o czym zaraz się przekonacie . Uwielbiam osoby takie jak Ewa… w dzisiejszych czasach rzadko spotyka się ludzi, którzy potrafią się cieszyć chwilą. W świecie pełnym zgiełku zapominamy jak wiele pięknych przygód można przeżyć, patrząc na świat z innej perspektywy. Warto czasem zwolnić tempo i cieszyć się tzw. „slow life”-powolnym życiem.

Ewa Zaborowska

” Najtrudniej pisać o sobie…w kontekście jednak naszych pasji, to o wiele łatwiejsze:). Pasja to coś, co płynie z serca, nie z rozumu, karmi naszą duszę.
Z duszy fotografuję, świadomie podróżuję i medytuję, to sposób wyrażania tego, co czuję wewnątrz siebie.
Z rozumu realizuję kreatywne pasje w branży reklamowej dzięki otwartym na nowe horyzonty klientom.
https://www.facebook.com/FOURTKAMARKETING/

Podróże to nieodłączna sfera moich pragnień w odkrywaniu pięknych miejsc, ale także horyzontów poznawczych w muzyce, designie i sztuce.
HUSH to profil, który zapisuje kierunki, w których zmierzam stylistycznie i mentalnie.
https://www.facebook.com/HUSHpl/

Podczas podróży fotografia daje mi wiele radości kreatywnej, to stan umysłu, kiedy tak łatwo zatrzymuje szczególne chwile, światło i emocje płynące z głębi duszy.
Chciałabym bardzo kiedyś przelać je na papier…

Podróże znajduję jak najdalej od komercyjnych ośrodków, pozwala to na szerszy aspekt poznawczy natury, tradycji, niezależnie od tego, czy jestem w cudownych Bieszczadach, czy wyspach kanaryjskich.
Przygodę podróżniczą rozpoczęliśmy z moim mężem i synem od polskich, cudownych regionów, „Bieszczadzkich Aniołów” z poranną kawcią w Chacie Wędrowca i zimnym prysznicem w Solince, Roztoczańskim Guciowem i jego gospodarzem Stachem zakochanym od zawsze w staropolskiej tradycji.
Przy okazji Festiwalu Filmowego dane nam było nocować w 100 letniej Starej Mleczarni, w Kazimierzu nad Wisłą z dezyderatą na ścianie, tak mi bliską
„Przechodź spokojnie przez hałas i pośpiech, i pamiętaj, jaki spokój można znaleźć w ciszy…”
Polesie z setkami boćków i żółwiami błotnymi, łosiami w zaroślach, Podlasie z przepiękną, nietkniętą jeszcze wtedy Puszczą Białowieską i pasącymi się żubrami na łąkach.
A w środku tatarskiej wioski Kruszyniany odwiedziliśmy drewniany meczet i niewielki cmentarz, z arabskimi inskrypcjami na nagrobkach, magiczne miejsce.
Pobudka przy klekocie boćków, tuż przy nurcie Biebrzy, czy zachody na bałtyckich, dzikich plażach to są niezapomniane przeżycia we współczesnym, szybkim świecie.
Ukochanym miejscem, do którego wracać będziemy zawsze to Bory Tucholskie, gdzie chrobotkowe lasy i labeliowe jeziora otulają swym pięknem absolutnie wszystkie zmysły. Zimowy pobyt w Maso Corto na 3200 m npm był równie spektakularnym wyborem ze względu na wysokość i story człowieka z lodu Otziego.

Malediwy – kraina czarów. Legenda głosi, że część gwiazd spadła niegdyś do Oceanu Indyjskiego, a gdy wypłynęły na powierzchnię, stworzyły archipelag Malediwów. Odczułyśmy wyspę Nalaguraidhoo wszystkimi zmysłami, otulała miękko ciało i duszę. Czas między monsunami daje tam spokój i ciszę, a delikatny deszcz nawilża piękną zieleń. Dzień i noc staje się relaksacją pachnącą geranium, mającą swój dalszy ciąg w równoległej podwodnej rzeczywistości, z jej niezwykłością form życia. Wszystko wokół wiruje ferią barw i zapachów wzbogaconą odgłosami ptaków, a kuchnia pachnie najwspanialszym curry i papają. Malediwy zapisały się w naszych duszach już na zawsze i wracamy tam z ogromną wdzięcznością:).

Islandia to najczystszy kraj na świecie i kraina niezwykła. Podróż w lecie pozwala na swobodną podróż z namiotem i pobudkę przy wodospadzie, jęzorze lodowca czy oceanie.

Niedawne spełnienie marzeń to podróż seszelska na szczęśliwą bo przaśną wyspę La Dique w rytmie reggae. Przygoda wspaniała pod kątem fotograficznym jak i spotkań z ludźmi i zjawiskową przyrodą. Zostawiłam tam siebie w znacznej części i ciągle nie mogę powrócić:). ”

Świat widziany oczami Ewy …. więcej zdjęć na przepięknych zdjęć- na :https://www.instagram.com/zaborowska_ewa/

„No bo ja nie jestem aż taka dobra jak inne…”

Moje drogie 🙂

W projekcie bierze udział już 27 wspaniałych dziewczyn. Niektóre zostały zaproszone do udziału przeze mnie, inne wręcz zmuszone do działania 😉 reszta zgłosiła się sama. Wiem, że jest wśród was wiele wyjątkowych osobowości z ciekawymi pasjami, ale….jak to zwykle bywa u KOBIET brak wam pewności siebie. Często słyszę:” chciałabym dołączyć do waszej ekipy, ale kim ja tam jestem”. Oczywiście najczęstszym tekstem jest : „no bo ja nie jestem aż taka dobra jak inne…”

Do jasnej ciasnej Baby- to nie jest konkurs na „kobietę roku”, ani projekt „jestem wielka i wszyscy mnie podziwiajcie”. Każda z nas ma za sobą jakieś porażki i ciężkie okresy. Nie doszłybyśmy tam gdzie jesteśmy , gdybyśmy siedziały na dupach w domu popijając herbatę na kanapie i użalając się nad swoim życiem. Idziemy na przód i nie poddajemy się. Zachęcamy was do działania, bo jak widać da się w życiu osiągnąć wiele. Wszystko staje się łatwiejsze kiedy jesteś w grupie, która Cię wspiera i dodaje energii do działania.

Nie ma lepszych, czy gorszych. Jedyne co nie pozwala Ci być z siebie zadowoloną- to Twoje negatywne podejście do siebie samej. Postaraj się odrzucić kompleksy, strach przed krytyką i uwierz, że chcieć to móc ! Nie bój się być czasem jak facet, który ma do wszystkiego luźne podejście i niczym się nie przejmuje- czyli generalnie ma wszystko w dupie 🙂

Wyjdź z cienia…

Zrób coś dla siebie: rozwiń skrzydła, śmiej się, szalej, odkrywaj, ciesz się tym kim jesteś, pokaż światu w czym jesteś dobra, nie pozwalaj sobą manipulować, znajduj czas na małe przyjemności…Ciesz się życiem 🙂 Pokochaj i zaakceptuj to jaka jesteś. Przestań być więźniem tego co zrobić musisz. Rób to co kochasz….

Jesteś wyjątkowa – uwierz w to !

MARZENA „Peonies and Blossoms” TO CO PIĘKNE Z NATURY

KILKA DNI TEMU NAPISAŁA DO NAS KOLEJNA WYJĄTKOWA OSÓBKA. NA CO DZIEŃ MIESZKA I TWORZY SWOJE CUDA W ANGLII. JEJ PASJA DO PODRÓŻY PO ŚWIECIE I NATURY NATCHNĘŁA JĄ DO STWORZENIA CZEGOŚ NIEZWYKŁEGO. MARZENA ROBI MYDŁA, ALE NIE SĄ ONE ZWYCZAJNE… SĄ MAŁYMI DZIEŁAMI SZTUKI. CO NAJWAŻNIEJSZE SĄ NATURALNE I ROBIONE RĘCZNIE. DO ICH PRODUKCJI UŻYWA TYLKO Z NATURY POWSTAŁYCH SKŁADNIKÓW, BEZ SZTUCZNEJ CHEMII.

MARZENA TO KOLEJNY PRZYKŁAD KOBIETY, KTÓRA UWIERZYŁA W SIŁĘ SWOJEJ PASJI I DZIELNIE WALCZY O SPEŁNIANIE SWOICH MARZEŃ.

DOSKONALE ŁĄCZY AROMATY I SPECJALNE WŁAŚCIWOŚCI CYTRYNY, LAWENDY, KAWY, WĘGLA, PACZULI I WIELU INNYCH. TO SPRAWIA, ŻE JEJ MYDŁA NIE TYLKO PIĘKNIE PACHNĄ I WYGLĄDAJĄ . KAŻDE Z NICH DOSTOSOWANE JEST SKŁADEM DO ODPOWIEDNIEGO TYPU SKÓRY I SPEŁNIA OKREŚLONE ZADANIE.

POZNAJCIE PEŁNĄ PASJI MARZENĘ…

Cześć,
Jestem Marzena, obywatelka świata i miłośniczka natury. Ukończyłam turystykę na Akademii Wychowania Fizycznego we Wrocławiu. Zawsze żartowaliśmy na studiach, że ludzie po AWF to tacy ludzie od wszystkiego. I faktycznie, od ukończenia studiów wykonywałam wiele profesji. Byłam managerem fitness clubu, rezydentem w Grecji a w Londynie w którym mieszkam od ponad 6 lat pracowałam w korporacji gdzie organizowałam eventy na skalę globalną. Zawsze jednak byłam przede wszystkim podróżnikiem i miłośniczką natury.

Robienie mydła naturalnego od dawna było moim hobby. Inspiracją dla Peonies and Blossoms www.peoniesandblossoms.co.uk była moja pasja do produktów naturalnych, która wynikała z mojego dzieciństwa spędzonego w Polsce, a także pasji do podróży. Odwiedzając różne kraje, mogłem zobaczyć i wypróbować wszystkie te piękne dary Matki Natury, które teraz są składnikami moich mydeł. Nigdy nie zapomnę aromatu świeżych cytryn lub rozmarynu w Grecji, a także zapachu lasu po deszczu w Polsce.

Kiedy moje receptury stawały się coraz lepsze zostawiłam pracę „w city”, żeby skupić się wyłącznie na tworzeniu mydeł.
Pewnego dnia, popijając kawę z moimi przyjaciółmi w jednej z londyńskich kawiarni, wymyśliliśmy nazwę i zaczął się nowy rozdział w moim życiu…

STRONA: http://www.peoniesandblossoms.co.uk

FACEBOOK:https://www.facebook.com/Peonies-and-Blossoms-357832938089494/

INSTAGRAM: https://www.instagram.com/peonies_and_blossoms/


MALWINA- Architekt, Artystka „ME CUSTOM JACKETS”

CZY WY TEŻ MACIE WRAŻENIE, ŻE W SKLEPACH ODZIEŻOWYCH WSZYSTKIE CIUCHY SĄ DO SIEBIE PODOBNE? NAJPIERW MYŚLAŁAM, ŻE TO JA JESTEM ZBYT WYMAGAJĄCA, ALE OKAZUJE SIĘ, ŻE WIELE MOICH KOLEŻANEK NARZEKA NA BRAK NIEPOWTARZALNYCH WZORÓW NA RYNKU ODZIEŻOWYM. JESTEM Z TEGO POKOLENIA, W KTÓRYM ODMIENNOŚĆ I SWÓJ WŁASNY LOOK BYŁ MILE WIDZIANY…DZISIEJSZA MŁODZIEŻ NIESTETY STAWIA NA KOPIOWANIE STYLU KOLEŻANEK…

OD DŁUŻSZEGO CZASU SZUKAŁAM POMYSŁU NA PRZEROBIENIE MOJEJ KURTKI SKÓRZANEJ, KTÓRA JUŻ MI SIĘ ZNUDZIŁA. NIE MIAŁAM W PLANACH JEJ WYRZUCAĆ. CHCIAŁAM BY KTOŚ DAŁ JEJ DRUGIE ŻYCIE I ABY PRZYCIĄGAŁA WZROK. W INTERNECIE NATKNĘŁAM SIĘ NA ME CUSTOM JACKETS. OBSERWOWAŁAM PROFIL NA FACEBOOKU OD DAWNA I BYŁAM ZACHWYCONA PRACAMI MALWINY. OKAZAŁO SIĘ, ŻE MIESZKAMY BLISKO SIEBIE 🙂

PRZEDSTAWIAM WAM BARDZO ZDOLNĄ DZIEWCZYNĘ, KTÓRA ZAJMUJE SIĘ OZDABIANIEM ODZIEŻY, BUTÓW I TOREBEK NIEPOWTARZALNYMI WZORAMI. MA WYJĄTKOWE PODEJŚCIE DO SWOICH KLIENTÓW.

JEŻELI ZNUDZIŁA CI SIĘ KURTKA LUB INNA CZĘŚĆ GARDEROBY, CHCIAŁABYŚ DODAĆ JEJ ELEMENT WYRAŻAJĄCY CIEBIE, ZAJRZYJ NA STRONĘ MALWINY.

” Cześć jestem Malwina

Od zawsze jestem zakochana w sztuce, modzie i popkulturze.  Jestem architektem a malowanie to moja miłość, którą zajmuję się od dziecka. Jeśli tak jak ja cenisz sobie takie wartości, jak indywidualizm i oryginalność a chęć wyróżnienia się z tłumu definiuje Twój styl zapraszam Cię do odwiedzenia mojej strony.

​Każda ze stworzonych przeze mnie kurtek, jest dla mnie osobną przygodą, spotkaniem z nową osobą, i z jej historią, do której mogę dorzucić coś od siebie.

Każda kurtka powstaje w jednym egzemplarzu i dlatego nigdy nie spotkasz nikogo na ulicy w takiej samej kurtce jak Twoja.

Każda kurtka jest unikatowa. Dokładnie jak TY. „

STRONA: https://www.mebymalwinafaba.com/

INSTAGRAM: https://www.instagram.com/me_customjackets/

FACEBOOK: https://www.facebook.com/mecustomjackets/

UYANGA BAYARKHUU

MONGOŁKA MIESZKAJĄCA W POLSCE – DZIELNA WOJOWNICZKA, BUSINESS WOMAN, NIE BOI SIĘ STAWIAĆ CZOŁA PRZECIWNOŚCIOM LOSU.

NAJWIĘKSZĄ RADOŚĆ W TYM PROJEKCIE SPRAWIA MI POZNAWANIE WIELU WSPANIAŁYCH KOBIET. NASZE GRONO NIEUSTANNIE SIĘ POWIĘKSZA, CO MOTYWUJE MNIE DO PRACY I DODAJE POZYTYWNEJ ENERGII.

ŻYCIE POZA GRANICĄ SWOJEGO KRAJU BYWA TRUDNE, ALE DAJE RÓWNIEŻ MOŻLIWOŚĆ ROZWIJANIA SWOICH PASJI I INTERESÓW. SYTUACJE ŻYCIOWE, KTÓRE ZMUSZAJĄ DO OPUSZCZENIA KRAJU BYWAJĄ BARDZO RÓŻNE. PRZEDSTAWIAM WAM DZISIAJ KOLEJNĄ NIEZWYKŁĄ UCZESTNICZKĘ NASZEGO PROJEKTU.

POZNAŁYŚMY SIĘ PRZEZ INTERNET KILKA DNI TEMU…PRZYPADKOWO? MYŚLĘ, ŻE NIE MA PRZYPADKÓW- SĄ TYLKO POZYTYWNE ZBIEGI OKOLICZNOŚCI 🙂 Z UYANGA ROZMAWIAŁYŚMY PRZEZ TELEFON. NIBY LEDWO SIĘ POZNAŁYŚMY, A NIE MOGŁYŚMY SIĘ NAGADAĆ 😉

TYM RAZEM NIE BĘDĘ SIĘ ZBYTNIO ROZPISYWAĆ POZNAJCIE UYANGE….

Witam,

Jestem Mongołką mieszkającą w Polsce 20 lat. Ukończyłam ekonomię na UW, pracuję od 9 lat w różnych korporacjach, obecnie jako Marketing Manager w Empik SA. Od 3 lat jestem w separacji z moim mężem i od ponad pół roku czekam na proces rozwodowy. Przez cały ten czas wychowuję sama obecnie 5,5-letniego syna i 2-letnią córeczkę.

Na moim profilu instagramowym www.instagram.com/MothersQueendom, inspiruję kobiety do tego, że nawet jeśli mamy ciężką sytuację w życiu, nie wolno się poddawać i trzeba sięgać po swoje marzenia, dla siebie i dla swoich dzieci. 

Wszystko to staram się dostarczać poprzez swój przykład.

– Będąc Mongołką, nie mam w Polsce nikogo do pomocy, jedynie brata, który ma też swoje życie. Na moim blogu, opowiadam czasami o moim ojczystym kraju, o zwyczajach i o tym, jak mi się żyje jako cudzoziemce w Polsce. Chciałabym, aby moje dzieci były świadome swojej narodowości i historii,  mogły posługiwać się językiem mongolskim oraz miały mongolskich przyjaciół.

– Będąc Korposzczurem, postanowiłam mieć kolejne źródło dochodu, by w przyszłości żyć na własnych warunkach. Mam swój sklep z koreańskimi kosmetykami www.K-Blask.pl i zajęło mi równo rok stworzenie koncepcji, import towaru i postawienie www swoimi własnymi rękami. Uczyłam się na różnych szkoleniach i kursach WordPressa, zarządzania marką i social media, oraz tworzenie grafiki. Obecnie zaczynam przygotowania do kolejnego biznesu online związanego importem z Mongolii http://www.BestFromMongolia.com (strona w przygotowaniu).

Zaczynam robić przy okazji inne mniejsze biznesy związane z eksportem do Mongolii. Niezależność finansowa jest dla mnie ogromnie ważnym tematem, którym chciałabym zarażać inne kobiety oraz młodsze pokolenie.

– Będąc Kobietą, dbam o siebie, o swój wygląd i psychikę. Trudne małżeństwo, przemoc fizyczna i psychiczna nie zniszczyły totalnie mojej osobowości i pewności siebie. Byłam w stanie powiedzieć NIE i uchronić siebie oraz swoje dzieci przed wyniszczającą relacją. Mam czarny pas w Taekwondo, nadal trenuję i traktuję to jako terapię dla siebie. Żyję też w zgodzie z zasadami Mindfullness (tu i teraz) i regularnie medytuję. Biorę również udział w sesjach zdjęciowych i projektach związanych z fotografami i innymi artystami.

– Będąc mamą, staram się być najlepszą wersją siebie. Ciągle pracuję nad sobą, nad swoją świadomością, uczę się i dowiaduję o tym jak najlepiej wychowywać dzieci. Nie ma na to prostej odpowiedzi, ale bliskie mi są idee wychowania Bliskościowego oraz Pozytywnej Dyscypliny. Poprzez dzielenie się moimi refleksjami na IG, sama utrwalam sobie dobre wzorce i staram się zawsze wprowadzić wartość w to, co piszę o wychowywaniu.

– Będąc człowiekiem, ciągle się rozwijam. Żyję ze świadomością swoich słabości, ale i też jestem wyrozumiała na cudze. Uważam, że nie żyjemy na tym świecie tylko dla siebie. Prawdziwe życie zaczyna się wtedy, kiedy żyjemy dla innych ludzi. Dlatego wolontariat jest dla mnie jak wisienka na torcie. Jestem Przewodniczącą Koła Przyjaciół Dzieci Mongolskich przy Mazowieckim oddziale Towarzystwa Przyjaciół Dzieci. Można przekazać nam swój 1%: www.fb.me/MongolianChildrenAssociationPoland.

Niedługo uruchomię swój blog stacjonarny http://www.MothersQueendom.com. Kupiłam domenę i motyw rok temu, ale nie wiedziałam jak stawiać strony i też nie miałam już na to czasu. Tematów na artykuły mam już 30 i czuję, że mam potrzebę pisania i dzielenia się ze światem swoimi przemyśleniami i doświadczeniem.

 [Edit: zaczynam jednak od vloga 🙂 Kanał będzie się nazywał po prostu ”Uyanga – MothersQueendom” i będę na nim opowiadać wszystko, co zajmuje dużo czasu na pisanie – upatrujcie pierwszego odcinka już w lipcu 2019]

W ramach mojego e-sklepu uruchomię także kanał na YT o koreańskiej sposobie pielęgnacji cery. Trzymajcie zatem kciuki, abym mogła zrealizować wszystkie swoje plany.

Pozdrawiam serdecznie

Uyanga

WIOLETTA – Zaprasza do swojej ulubionej „głuszy”. Autorka bloga: mojatoskania.com

NIEDŁUGO BO JUŻ ZA 3 MIESIĄCE – WAKACJE. CZY MACIE JUŻ PLANY WYJAZDOWE? JA CO ROKU MAM Z TYM PROBLEM. JEST TYLE KRAJÓW, KTÓRE CHCIAŁABYM ZWIEDZIĆ. NIESTETY NIE ZAWSZE FUNDUSZE POZWALAJĄ BY POJECHAĆ TAM GDZIE BY SIĘ CHCIAŁO. OD JAKIEGOŚ CZASU STRONIĘ OD WCZASÓW ALL INCLUSIVE I WYSTAWNYCH HOTELI. STARAM SIĘ WYBIERAĆ MIEJSCA Z DALA OD WIELKICH SKUPISK LUDZI. DZISIAJ MAM DLA WAS PROPOZYCJĘ SPĘDZENIA CZASU Z PEWNĄ WSPANIAŁĄ KOBIETĄ. KTÓRA OPOWIE O SWOIM WYJĄTKOWYM MIEJSCU NA ZIEMI. ZAPEWNIAM, ŻE TO MIEJSCE JEST IDEALNE NA WAKACJE. GINEKOKRACJA PLANUJE BABSKI WYJAZD WE WRZEŚNIU WŁAŚNIE W TE PRZEUROCZE OKOLICE.

SĄ W EUROPIE PAŃSTWA MALOWNICZE I MAGICZNE, PEŁNE KULTURY I HISTORII. JEDNYM Z TAKICH KRAJÓW SĄ WŁOCHY… MAJĄ MNÓSTWO NIESAMOWITYCH ZAKĄTKÓW. OD TĘTNIĄCYCH ŻYCIEM MIAST, PO BEZDROŻA I STARE POSIADŁOŚCI W GŁUSZY. REGION KTÓRY DZIŚ POZNACIE TO TOSKANIA. VIOLLA ZDRADZA, JAK TO SIĘ STAŁO, ŻE ZNALAZŁA SIĘ WŁAŚNIE W TYM MIEJSCU. JEŻELI MACIE OCHOTĘ SPĘDZIĆ PIĘKNE WŁOSKIE WAKACJE, POLECAM UDAĆ SIĘ DO NASZEJ EKSPERTKI :)

Ciao Magdaleno, Matko Założycielko Ginekokracji i wy Piękne Istoty tej Społeczności 🙂
Często słyszę pytania, dlaczego akurat Toskania i od czego zaczęła się moja toskańska przygoda? Parę lat temu, przez całkowity przypadek, zaczęłam zajmować się schorowanymi ludźmi w toskańskiej głuszy, na tzw. wiejskim odludziu niedaleko miasteczka Bucine. 
W międzyczasie, byłam również i “człowiekiem do wszystkiego” tj. zbierałam oliwki i winogrona, pracowałam jako pomocnik w luksusowej zamkowej agroturystyce i restauracji. To ostatnie zajęcie, chociaż było prawdziwą harówką, dało mi prawdziwą lekcję wykwintnego, włoskiego gotowania oraz dobrego stylu
W czasie moich niedzielnych wycieczek po drogach i bezdrożach Toskanii, odkryłam mnóstwo zapomnianych przez ludzi i Boga miejsc, zatem samowolnie mianowałam się “Specjalistą ds. ODLUDZI i BEZLUDZI”, które opisuję w miarę możliwości na blogu http://www.mojatoskania.com, marząc, aby je ocalić od zapomnienia.
Obecnie czasem opiekuję się jeszcze „stuletnimi Bambinami” czyli starszymi seniorami, ale działam również w turystyce; organizuję wynajem toskańskich mieszkań lub domów na wakacje, degustacje na winnicach, wycieczki do ciekawych i pięknych miejsc w mojej „głuszy” małych grup turystów, którzy chcą oglądać Toskanię moimi oczami, nawet pokazy kulinarne potrafię już zrobić 🙂 Zapraszam do Toskanii i polecam się z całego toskańskiego serca
.”

Więcej o Toskanii oczami Wioli przeczytacie :https://www.mojatoskania.com/

A na Facebooku : https://www.facebook.com/MojaToskaniaCom/

AGNIESZKA- Agnes on the cloud. AUTORKA KSIĄŻKI:”PROSTO I UWAŻNIE NA CO DZIEŃ.”

ŚLEDZĘ BLOGA I PROFIL AGNIESZKI NA FACEBOOKU OD DŁUŻSZEGO CZASU. ZACHWYCAM SIĘ NIEZMIENNIE KAŻDYM JEJ WPISEM. BLOG DODATKOWO URZEKA PRZEPIĘKNYMI ZDJĘCIAMI, KTÓRE IDEALNIE DOPEŁNIAJĄ TREŚĆ. OD PIERWSZEGO JEJ TEKSTU JAKI PRZECZYTAŁAM JESTEM OCZAROWANA JEJ OSOBĄ. NIE POZNAŁAM JEJ OSOBIŚCIE, JEDNAK CZYTAJĄC JEJ TEKSTY CZUJĘ , JAKBYM ZNAŁA JĄ OD DAWNA. MARZYŁAM BY KIEDYŚ TEŻ MÓC PISAĆ TO CO MYŚLĘ I CZUJĘ, ALE BAŁAM SIĘ, ŻE NIKT NIE BĘDZIE CHCIAŁ TEGO CZYTAĆ :)(teraz już wiem, że czytacie …)

KILKA DNI TEMU BĘDĄC NA KSIĄŻKOWYCH ZAKUPACH W RĘCE WPADŁA MI KSIĄŻKA AGNIESZKI „PROSTO I UWAŻNIE NA CO DZIEŃ.WYBIERZ NAJLEPSZE , Z RESZTY ZREZYGNUJ”. JAKO, ŻE CZYTAM DUŻO, OBAWIAŁAM SIĘ, ŻE BĘDZIE TO KOLEJNA KSIĄŻKA, KTÓRĄ PRZECZYTAM I RZUCĘ NA PÓŁKĘ…I TU MIŁE ZASKOCZENIE…OD PIERWSZEJ DO OSTATNIEJ STRONY JEST ŚWIETNA! WIEM, ŻE BĘDĘ DO NIEJ WRACAĆ.

ESENCJALIZM, ZEN, RELACJE, POSTRZEGANIE ŚWIATA, CELEBROWANIE CODZIENNYCH RYTUAŁÓW. TO KSIĄŻKA O TYM, JAK W NADMIARZE SPRAW ODNALEŹĆ TO CO JEST NAPRAWDĘ WAŻNE. W NATŁOKU ZAJĘĆ I OBOWIĄZKÓW ZAPOMINAMY O SOBIE. ŻYJEMY W POŚPIECHU, POD PRESJĄ INNYCH. NIE MOŻEMY PRZESTAĆ BUSZOWAĆ PO MEDIACH SPOŁECZNOŚCIOWYCH. DOOKOŁA NAS DZIEJĄ SIĘ MAŁE CUDA, KTÓRYCH NIE ZAUWAŻAMY. NIE ZDRADZĘ WAM WIĘCEJ… ZACHĘCAM DO LEKTURY, NAPRAWDĘ WARTO!

TAK SIĘ ZŁOŻYŁO, ŻE NA CHWILĘ WPADŁAM NA FACEBOOKA I TRAFIŁAM NA KOLEJNY WPIS AGNIESZKI. BYŁAM W TRAKCIE CZYTANIA JEJ KSIĄŻKI. WYDAWAŁO MI SIĘ TO GŁUPIE, ALE BARDZO CHCIAŁAM ŻEBY TA WYJĄTKOWA DZIEWCZYNA DOŁĄCZYŁA DO EKIPY GINEKOKRACJI. NAPISAŁAM JEJ O NASZYM PROJEKCIE… MOJA RADOŚĆ BYŁA OGROMNA KIEDY DOSTAŁAM ODPOWIEDŹ … „TAK, ZGADZAM SIĘ”

Z WIELKĄ PRZYJEMNOŚCIĄ I DUMĄ PRZEDSTAWIAM WAM NIEZWYKŁĄ KOBIETĘ- AGNIESZKĘ.

MAMĘ, BLOGERKĘ , PISARKĘ, FOTOGRAFKĘ , DOKTORA FILOZOFII…

„Mam na imię Agnieszka. Obserwuję i doświadczam życia. Na przedmieściach. Na łące, w kuchni gotując zupę i zbierając nigdy nie kończące się pogubione skarpetki moich dzieci. Wieczorami czytając filozofię, książki kucharskie i wiersze Mary Oliver. Czasem jestem tak zmęczona, że widzę tylko końce świata.  A potem przytulam moje dzieci i wiem, że jestem wielką szczęściarą. Podobnie pewnie jak Ty.

Od kilku lat uczę się żyć powoli i dbać o to, co jest dla mnie ważne. O tym jest moje pisanie i fotografia. O esencjonalnym doświadczaniu życia. O szukaniu w nim zen, czyli skupieniu na chwili obecnej. I odnajdywaniu radości nawet w drobiazgach.

Pisałam od zawsze, ale upubliczniłam to dopiero jakieś trzy lata temu. Będąc pełnoetatową matką z dwójką maluchów w wieku przedszkolno – szkolnym usiłowałam znaleźć balans w swoim bardzo szybkim świecie. Chciałam być świetna we wszystkim, wierząc, że work – life – balance naprawdę funkcjonuje. Ale któregoś lata wracając z pracy po kolejnych nadgodzinach doszłam do wniosku, że albo się zatrzymam i zastanowię, czy to na pewno jest życie, jakie chcę mieć, albo zwariuję. Wyszło na to, że tak się zaangażowałam we wszystkie swoje role, że zapomniałam o sobie i o tym, co jest dla mnie ważne.

Wrócił temat pisania jako bardzo potrzebnego marginesu, w którym miałam odrobinę przestrzeni dla siebie. Powstał pomysł na blog, ponieważ pisanie było we mnie zawsze i nagle bardzo chciało ze mnie wyjść. Nie wiadomo jak i skąd pojawiła się odwaga do publikacji własnych przemyśleń. Zaczęłam proces zmiany w sobie, a teksty i zdjęcia (moje drugie ulubione zajęcie) na blogu w jakiś sposób to dokumentowały. Okazało się, że tematy o wolniejszym tempie życia, ustalaniu priorytetów i uważności są potrzebne.

Blog zaczął rosnąć, wrażliwych, mądrych czytelników przybywało. I nagle pojawiła się propozycja od wydawnictwa. Książka. Marzenie, które zaczęło się spełniać. Ja je zaczęłam spełniać. W sierpniu ubiegłego roku pojawiło się w księgarni „Prosto i uważnie na co dzień”. Moje słowa i moje zdjęcia w pięknym wydaniu. I okazały się sukcesem. Kilka tysięcy sprzedanych egzemplarzy i piękny feedback od ludzi, którym ta książka coś zmieniła, zatrzymała ich, często wzruszyła. A mnie utwierdziła w przekonaniu, że w każdym z nas jest piękna wrażliwość, która potrzebuje odwagi.

Moje pisanie rośnie. Właśnie skończyłam drugą książkę. Kiełkują pomysły na kolejną. Cały czas piszę bloga. Rozwijam się fotograficznie. Rosnę jako człowiek. Mama, kobieta, pisarka. Czuję wdzięczność, o której mówię innym. Pokazuję, że mamy wszystko, żeby czuć się wystarczająco dobrze ze sobą i z naszym życiem.

Strona:http://www.agnesonthecloud.pl

Facebook: https://www.facebook.com/agnesonthecloud/

IG:https://www.instagram.com/agnesonthecloud/?utm_source=ig_embed

W ŚWIECIE IGIEŁ I TUSZU MAGDA,EWA,NATALIA, JOASIA, KATY

CI KTÓRZY MNIE ZNAJĄ, WIEDZĄ, ŻE MAM SŁABOŚĆ DO TATUAŻY. O CZYM ŚWIADCZY ICH ILOŚĆ NA MOIM CIELE 🙂 MAM TEŻ NA KONCIE KRÓTKĄ PRZYGODĘ JAKO PRACOWNIK STUDIA TATUAŻU. CZASY TE WSPOMINAM Z ŁEZKĄ W OKU I ŻALEM, ŻE NIE ZOSTAŁAM W TEJ BRANŻY. NIESTETY ŻYCIE ZMUSIŁO MNIE DO WYBRANIA INNEJ DROGI ZAWODOWEJ. 20 LAT TEMU KIEDY ROBIŁAM SWÓJ PIERWSZY TATUAŻ, LUDZIE POSTRZEGALI DZIARY I KOLCZYKI JAKO SYMBOL BUNTU I CHĘCI WYRÓŻNIENIA SIĘ Z TŁUMU. TRAKTOWALI WYTATUOWANYCH LUDZI JAK KRYMINALISTÓW I BYLI ZBULWERSOWANI NA ICH WIDOK. NA SZCZĘŚCIE DZIŚ TATUAŻY JEST CORAZ WIĘCEJ I NIE JEST TO JUŻ NIC DZIWNEGO. OCZYWIŚCIE ZAWSZE ZNAJDZIE SIĘ KTOŚ KTO SKRYTYKUJE LUB RZUCI NEGATYWNY KOMENTARZ.

JAK ZWYKLE POWTARZAM:

„ZANIM KOGOŚ OCENISZ-POZNAJ JEGO HISTORIĘ”!!!!!!

JUŻ RAZ POJAWIŁA SIĘ U NAS TATUATORKA, ALE OKAZUJE SIĘ , ŻE DZIEWCZYNY W TEJ BRANŻY MAJĄ „JAJA” I CHCĄ SIĘ Z WAMI PODZIELIĆ SWOIMI HISTORIAMI. DZIŚ PRZEDSTAWIĘ WAM KILKA WSPANIAŁYCH BABECZEK, KTÓRE NA CO DZIEŃ ZAJMUJĄ SIĘ TATUAŻEM I PIERCINGIEM. PRZECZYTAJCIE CO O SOBIE PISZĄ I SPÓJRZCIE JAKIE PRACE WYKONUJĄ. UWIELBIAM I PODZIWIAM KAŻDĄ Z NICH Z OSOBNA 🙂 OGROMNIE WAM KIBICUJĘ I DZIĘKUJĘ, ŻE ZECHCIAŁYŚCIE O SOBIE NAPISAĆ.

MAGDALENA- POTATO TATTO – MOJRY TATTOO KATOWICE

HISTORIA, O TYM JAK RZUCAJĄC STAŁĄ PRACĘ I PODĄŻAJĄC ZA MARZENIAMI, MOŻNA POCZUĆ SIĘ SPEŁNIONYM W ŻYCIU.

„Do mnie „kryzys wieku średniego” przyszedł nieco wcześniej:)

Menager w markecie, matka dwójki dzieci oraz hobbystycznie hodowca i sędzia międzynarodowy rasowych świnek morskich, w dniu trzydziestych urodzin postanawia zrealizować coś, co od dawna chodzi jej po głowie.

Zrezygnowałam z kierowniczego stanowiska i zaczęłam swoją przygodę z tatuowaniem. Jako nastolatka dużo rysowałam, stąd pomysł żeby połączyć te dwie pasje: rysunek i tatuaż. Sama na sobie kolekcjonuję tatuaże od różnych artystów od ponad dziesięciu lat. Ze wsparciem rodziny i znajomych, którzy jako pierwsi podkładali się pod moją maszynkę, ozdabiam ciała głównie kobiet, bo też w takiej stylistyce się obracam. Kolor, kontur i ulubiony temat czyli flora i fauna. Ciężko mój styl sklasyfikować, bo sama ciągle go szukam, ale niektórzy mówią, że to cartoonowy neotradicional. Pracuję w katowickim studio Mojry, gdzie większość ekipy stanowią dziewczyny. Nawzajem uczymy się od siebie i motywujemy, by być coraz lepszymi w tym, czym się zajmujemy. Nie jest łatwo pogodzić rolę matki i tatuatorki, bo moja praca nie kończy się wraz z wyjściem ze studia. Poza tatuowaniem, dużą część dnia zajmuje samo przygotowywanie wzorów, a mogę to robić zazwyczaj dopiero jak dzieci pójdą spać. Niemniej jednak nie narzekam, bo w końcu moja pasja stała się moją pracą. Na Facebooku czy Instagramie znajdziecie mnie pod nickiem Potato Tattoo, bo sama jestem takim małym kartoflem i uwielbiam ziemniaki:) „

FACEBOOK https://www.facebook.com/Potato-tattoo-931489530371762/

INSTAGRAM https://www.instagram.com/potatoo.tattoo/

Studio tatuażu w którym pracuje Magda: https://www.facebook.com/mojrytattoo/

EWA PIERCING – SPIDER TATTOO GLIWICE

BYCIE MATKĄ TRÓJKI DZIECI TO WIELKIE WYZWANIE. EWA MA OGROMNE SERCE DLA DZIECI, SWOJEGO MĘŻA I ULUBIONEJ PRACY…

„HEJKA ZACZNĘ OD KILKU SŁÓW O SOBIE NAZYWAM SIĘ EWA TROSZKA I Z WYKSZTAŁCENIA JESTEM TECHNIKIEM HANDLOWCEM . JESTEM MAMĄ TROJKI PRZECUDOWNYCH DZIECIAKÓW I TO ABSOLUTNIE NAJWIĘKSZA RADOŚĆ I MIŁOŚĆ MOJEGO ŻYCIA. ALE NIE DAJMY SIĘ ZWARIOWAĆ STARAM SIĘ TAKŻE CZERPAĆ RADOŚĆ Z INNYCH ASPEKTÓW MOJEGO ŻYCIA. OD 8 LAT RAZEM Z MOIM CUDOWNYM MĘŻEM PROWADZIMY STUDIO TATUAŻU I PIERCINGU W GLIWICACH, SKĄD WSZELKIE MODYFIKACJE ZWIĄZANE Z TATUAŻEM ORAZ PIERCINGIEM SĄ BLISKIE MOJEMU SERCU. OCZYWIŚCIE ROLE ZOSTAŁY PODZIELONE. PROFESJONALNYM PIERCINGIEM ZAJĘŁAM SIĘ W 2016 ROKU NIGDY NIE MIAŁAM WIĘKSZYCH PROBLEMÓW Z ZDOBYWANIEM NOWYCH DOŚWIADCZEŃ I TYM RAZEM OKAZAŁO SIĘ TO STRZAŁEM W 10. W SALONIE ZAJMUJĘ SIĘ PIERCINGIEM( KOLCZYKOWANIEM). SA TO ZABIEGI PRZEDE WSZYSTKIM UPIĘKSZAJĄCE CIAŁO. ZABIEGI
WYKONYWANE SĄ W ODPOWIEDNIO DOSTOSOWANYM DO TEGO CELU POMIESZCZENIU PRZY UŻYCIU STERYLNYCH NARZĘDZI ORAZ MATERIAŁÓW JEDNORAZOWEGO UŻYTKU. NA PIERWSZYM MIEJSCU W MOIM ZAWODZIE STAWIAM BEZPIECZEŃSTWO, HIGIENĘ ORAZ STARANNOŚĆ WYKONYWANYCH ZABIEGÓW. STARAJĄC SIĘ UTRZYMAĆ PRZYJAZNĄ ATMOSFERĘ ORAZ DOBRY KONTAKT KLIENTAMI. UŚMIECH I ZADOWOLENIE KLIENTA DAJE MI OGROMNĄ SATYSFAKCJĘ. POZA PRACĄ UWIELBIAM SPĘDZAĆ AKTYWNIE CZAS Z RODZINĄ ORAZ PRZYJACIÓŁMI TO DAJE MI OGROMNEGO KOPA ENERGETYCZNEGO.”

EWCIĘ ZNAJDZIECIE NA IG https://www.instagram.com/ewapiercingliwice/

Na facebooku; https://www.facebook.com/Spider-Tattoo-150645091663709/

oraz: https://www.facebook.com/EwaPiercingGliwice/

NATALIA MUSIOŁ-HOT BALL STUDIO GLIWICE

PIĘKNA, MŁODA I ZDOLNA… TWORZY WYJĄTKOWO DELIKATNE I KOBIECE WZORY. KOCHAJĄCA WOLNOŚĆ ARTYSTKA, KTÓRA CIĄGLE SIĘ ROZWIJA.

„Mam na imię Natalia, tematem tatuażu świadomie zaczęłam interesować się kiedy miałam 16-17 lat. Uczyłam się wtedy w Liceum Plastycznym, a moim planem na przyszłość była architektura wnętrz. Z tyłu głowy myślałam o byciu tatuatorką, lecz ten zawód wydawał się być dla mnie nierealnym. Nie ma żadnych szkół, w których można nauczyć się tatuować, jedyna opcja nauki to załapać się na praktyki do studia tatuażu, co łatwe nie jest. Kiedy pojechałam na pierwszą konwencję tatuażu, nieodwracalnie obudziła ona we mnie zajawkę – bycie tatuatorką pozostało w strefie marzeń, natomiast wiedziałam już wtedy na pewno, że chcę mieć pokolorowane ciało 🙂

Obecnie mam 22 lata, za parę miesięcy minie okres 2 lat od kiedy zaczęłam tatuować. Jak widać wszystko jest możliwe, moje marzenie się spełniło. Kocham moją pracę, daje mi wolność, którą sobie bardzo cenię, sama prowadzę mój kalendarz, organizuję czas pracy, wybieram motywy, które chcę tatuować i poznaję codziennie wspaniałych ludzi. Jestem z tego powodu bardzo wdzięczna i mam nadzieję, że będzie mi dane robić to przez całe życie. Chcę się cały czas rozwijać, nie zamykać na inne media, podróżować, poznawać, doświadczać. „

Instagram: https://www.instagram.com/natalia_musiol/

Facebook : https://www.facebook.com/nataliamusiol.nm

STUDIO :https://www.facebook.com/hotball.tattoo/

JOASIA- Bergen (Norwegia) Mecha Ink Tattoo

POCZĄTKUJĄCA TATUATORKA, JESZCZE WIELE NAUKI PRZED NIĄ, ALE JEST AMBITNA I WALCZY O SWOJE MARZENIA.

” Nazywam się Joanna Jasica i tatuuję obecnie w Bergen (Norwegia) w Mecha Ink Tattoo. Pasję do rysowania mam od wielu, wielu lat. Tatuaże fascynowały mnie odkąd pamiętam, zatem nie mogło się to skończyć inaczej – musiałam sama chwycić za maszynkę. Pierwszy tatuaż wykonałam na samej sobie, później miałam długą przerwę bo bałam się, że kogoś skrzywdzę, nie dam rady, albo komuś nie spodoba się moja praca… Cieszę się, że trafiłam na wspaniałego mężczyznę i tatuażystę, który dał mi siłę i wsparcie, dzięki czemu przekonałam się, że muszę spróbować i muszę spełnić swoje największe marzenie o pomocy innym. Owszem- pomocy! Tatuaże to nie tylko ozdoba, czy fanaberia, to też uświęcenie czyiś historii i uważam, ze ten fakt oraz związek ze sztuką to najpiękniejsze aspekty pracy jako tatuatorka. Bardzo się cieszę, że pokonałam swoje bariery i dzięki tamu jestem o wiele silniejsza i szczęśliwsza! „

Instagram: https://www.instagram.com/mefait.tattoo/

Facebook: https://www.facebook.com/mefait.tattoo/

KATY – BLACK STIGMA PIERCING- INK SPOT WROCŁAW

OD PRZEKŁUWANIA ZABAWEK- DO WŁASNEGO STUDIA. CENI NIEZALEŻNOŚĆ I DAJE LUDZIOM RADOŚĆ.

„Od zawsze interesowałam się piercingiem i modyfikacjami ciała. Już w dzieciństwie ozdabiałam przekłuciami moje zabawki. Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że będę wiązała z tym swoją przyszłość, ponieważ moje pomysły na ścieżkę zawodowa zmieniały się jak w kalejdoskopie.
Jak większość osób w tej branży zaczynałam od amatorskich przekłuć moich znajomych w domu. Właśnie wtedy widząc ich uśmiechy po wykonanych przeze mnie przekłuciach, zrozumiałam, że to jest to!
Pracowałam w kilku studiach tatuażu i piercingu, ale zawsze czułam potrzebę zrobić coś więcej, „po swojemu”. Dlatego w listopadzie 2017 r. otwarłam własne studio tatuażu i piercingu Ink Spot we Wrocławiu na ulicy Rejtana
2/1C. Dzięki temu mam możliwość nieustannego i nieskrępowanego rozwoju.
Każdego dnia przesuwam granice swoich umiejętności w kierunku coraz bardziej skomplikowanych modyfikacji ciała.”

Facebook :https://www.facebook.com/BlackStigmaPiercing/

oraz: https://www.facebook.com/inkspotstudio/?ref=br_rs

IG:https://www.instagram.com/blackstigma.piercing/

PODRÓŻNICZKI-NIEZWYKŁE NAUCZYCIELKI-MIŁKA,GOSIA,MARZENA

„Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego czego nie zrobiłeś, niż tego co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj. Śnij. Odkrywaj.”

MARK TWAIN

PODRÓŻE DO JEDNA Z MOICH PASJI. ZWIEDZIŁAM JUŻ : ANGLIĘ, HISZPANIĘ( TENERYFA, GRAN CANARIA ), WŁOCHY (SYCYLIA), ISLANDIĘ, CZECHY, CHORWACJĘ, EGIPT, TUNEZJĘ, PORTUGALIĘ (MADERA). W PLANACH JEST AZJA I NOWA ZELANDIA. NAJPIĘKNIEJSZE W PODRÓŻOWANIU JEST POZNAWANIE NOWYCH KULTUR, PYSZNEGO MIEJSCOWEGO JEDZENIA I OCZYWIŚCIE PRZEUROCZYCH MIEJSCOWYCH LUDZI. Z KAŻDEGO MIEJSCA PRZYWOŻĘ CUDOWNE WSPOMNIENIA. DOTYCHCZAS NAJPIĘKNIEJSZYM MIEJSCEM JAKIE MIAŁAM OKAZJĘ ODWIEDZIĆ BYŁA ISLANDIA. CISZA, SPOKÓJ, PRZEPIĘKNE DZIEWICZE KRAJOBRAZY. KRAJ DLA LUDZI, KTÓRZY KOCHAJĄ NATURĘ . JEST MAGICZNĄ KRAINĄ Z LODU I OGNIA – OCZYSZCZA UMYSŁ Z NEGATYWNYCH EMOCJI, USPOKAJA DUSZĘ I DODAJE ENERGI DO ŻYCIA.

JESTEM TYPEM PODRÓŻNIKA, KTÓRY NIE LUBI WYLEGIWAĆ SIĘ NA PLAŻY. KOCHAM AKTYWNE WAKACJE PEŁNE PIESZYCH WĘDRÓWEK, ZWIEDZANIA I WYPRAW SAMOCHODEM W MAŁO TURYSTYCZNE MIEJSCA. WSZĘDZIE JEŻDŻĘ Z MOIM 6-CIO LETNIM SYNEM, KTÓRY CHYBA ODZIEDZICZYŁ PO MNIE MIŁOŚĆ DO POZNAWANIA ŚWIATA.
MAM NADZIEJĘ, ŻE ZWIEDZĘ JESZCZE WIELE KRAJÓW… ALE DOSYĆ O MNIE, PRZECIEŻ NIE O SOBIE MIAŁAM TU PISAĆ…

PRZEDSTAWIAM WAM TRZY NIESAMOWITE OSOBOWOŚCI. OSTRZEGAM CZYTANIA BĘDZIE DUŻO, ALE UWIERZCIE MI WARTO!!!

  MIŁKA- NAUCZYCIELKA, PODRÓŻNICZKA, BIEGACZKA

„Jestem absolwentką studiów licencjackich na kierunku Filologia angielska z językiem rosyjskim na Uniwersytecie Przyrodniczo-Humanistycznym w Siedlcach, a także studiów magisterskich na kierunku Filologia angielska na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie. Podczas całego toku studiów realizowałam także przedmioty pedagogiczne, dzięki którym zdobyłam potrzebne kwalifikacje do wykonywania zawodu nauczyciela i teraz spełniam się w tej roli pracując w jednej z olsztyńskich szkół .

Jestem nie tylko miłośniczką języków obcych, ale także podróży. W liceum zakwalifikowałam się do udziału w międzynarodowej wymianie w ramach programu Erasmus+. Dzięki temu wyjechałam do Hiszpanii, a także uczestniczyłam w wymianie, która miała miejsce w Polsce. To doświadczenie rozbudziło we mnie chęć poznawania świata i innych kultur. Dlatego podczas studiów licencjackich wyjechałam na jeden semestr do Włoch, a podczas studiów magisterskich pierwszy raz wzięłam udział w projekcie w ramach programu Erasmus+. Od tamtej pory uczestniczyłam już w 18 projektach w 18 krajach. Były to szkolenia, wymiany młodzieżowe, wizyty studyjne, a także seminaria. Te projekty otwierają mnie na różne środowiska, pozwalają zapoznać się z lokalnymi zwyczajami oraz ludźmi. Nauczyłam się tolerancji i otwartości. Stałam się bardziej pewna siebie i nie boję się walczyć o swoje marzenia. Oprócz projektów sama podróżuję organizując swoje wyprawy samodzielnie. Byłam w 30 krajach na 3 kontynentach. Jest to moim powodem do dumy, gdyż osiągnęłam to niewielkim kosztem, a jeszcze kilka lat temu żyłam w przekonaniu, że „podróże są tylko dla bogatych”.

Nie tylko języki obce i podróże, ponieważ w moim życiu znaczącą rolę gra również sport. Ponad trzy lata temu zaczęłam swoją przygodę z bieganiem.  Zaczęłam od krótkich przebieżek, jednak z czasem zamarzyłam o udziale o w zawodach biegowych. Podjęłam spontaniczną decyzję i wzięłam udział w biegu uniwersyteckim w maju 2015 roku. Dystans: 10 km, czyli taki, jakiego nigdy wcześniej nie przebiegłam. Było to dla mnie ogromne wyzwanie i wiele myśli, czy dam radę. Moim celem było dobiec, nie myślałam o wyniku, nagrodach. Na mecie czułam ogromną radość i satysfakcję, bo zrobiłam coś, o czym marzyłam .

Co dają mi zawody biegowe? Przekonanie, że jak czegoś bardzo chcę, to mogę to osiągnąć, przekonanie, że często wiara w swoje możliwości i pozytywne nastawienie wystarczą, abym osiągnęła swój cel. Przekroczenie mety to tak naprawdę przekroczenie własnych barier, pokonanie własnych ograniczeń i słabości, poczucie spełnienia, satysfakcji i ogromnej radości Ponadto dzięki bieganiu poznałam wielu wspaniałych ludzi, na których mogę liczyć w wielu sytuacjach, są dla mnie ogromnym wsparciem i wierzą we mnie, gdy ja w siebie nie wierzę. Dzięki bieganiu poznaję świat.

Praca zawodowa, podróżowanie, bieganie dają mi radość, satysfakcję, pozytywnie nastawienie i poczucie, że świat jest piękny. Te trzy dziedziny mojego życia nieustannie zmieniają moje życie i kształtują moją osobowość.  Mogę śmiało przyznać, że jestem szczęśliwą osobą, robię to, co lubię, mam pasję, doceniam i cieszę się z małych rzeczy, mam wspaniałych znajomych, zwiedzam piękne miejsca . „

Miłkę znajdziecie tutaj :https://www.facebook.com/activeinspiration/

GOSIA- NAUCZYCIELKA, OBIEŻYŚWIAT 

„Czy nazwałabym siebie podróżniczką? Często zadaje sobie to pytanie, szczególnie spotykając różnych ludzi podczas moich wyjazdów. Nadal nie znam odpowiedzi, ale fakt jest taki, że ciągle mną gdzieś rzuca, często ruszając samotnie na szlak. Co ja w ogóle wyprawiam ?

Zaraz po liceum wyjechałam na studia do Szkocji, głównie dlatego, że chciałam po prostu poznać inna kulturę. Nie skupiałam się za bardzo na studiach (ach, te młodzieńcze wybory!), ale miałam mnóstwo okazji, żeby gdzieś tam coś zaczarować, jeździć, zwiedzać I czerpać ile wlezie. Ale, ale…nie było wcale tak, że wyjechałam I siup – drzwi stoją otworem, a ja korzystam. Trochę mi zajęło zanim się ruszyłam. Zawsze mnie ciągnęło gdzieś tam coś zrobić ze sobą, być jak Cejrowski czy Wojciechowska. Ale ciągle były inne rzeczy, “rozpraszacze” typu praca czy studia. A we mnie cały czas siedział mały potwór. Wrzucał w myśli jakieś wyrzuty, a tu jakoś kopnął w brzuch, mówiąc mi , że się lenię. W głowie mi się nie kalkulowało. Nie czułam się spełniona. Miałam w sobie jakiś taki głód, poczucie, że stać mnie na więcej, chce czegoś innego, że marnuje czas. Pewnego dnia dosłownie – niczym z filmów stanęłam przed lustrem I powiedziałam sobie “Dziewczyno, CO TY NA BOGA WYPRAWIASZ? Rusz wreszcie ten tyłek, masz możliwości, a z nich nie korzystasz!”. Iście z Holywood, nieprawdaż? No cóż, to był ten moment, który mnie szturchnął do roboty. I tak powstał mój mały projekt (korpomowa, blech) “Przygoda na miesiąc” gdzie obiecałam sobie, że raz w miesiącu będę robić coś innego, wyjątkowego. Czasem były to małe rzeczy, typu wyjazd na pobliska wieś czy zwiedzanie lokalnego muzeum, ale to również dało początek moim dużym podróżom.

W tamtym czasie udało mi się samotnie wybrać do Brazylii, Izraela I Jordanii. Przeszłam cale Camino de Santiago w Hiszpanii. Zwiedzałam przeróżne miejsca w całej Europie , od małych francuskich wsi po Rzym I Zurich. Spalam w dżungli I na pustyni, ale również w prywatnych pokojach lub na karimacie wraz z innymi 100 osobami na sali. Obrzucałam się pomidorami podczas Tomatiny, widziałam zorzę polarna w Norwegii. Pływałam w oceanie, albo w wielkiej kałuży wśród highlandów. Każdy z moich wyjazdów jest w niskim budżecie I czasem się zdarza, że nie do końca mam gdzie spać, albo muszę przemycać jedzenie w kurtce gdy latam Ryanair tylko z bagażem podręcznym. Trzeba kombinować. A teraz moje kombinowanie zaprowadziło mnie naprawdę daleko.

Od 4 miesięcy samodzielnie zwiedzam Amerykę Południową. Ale jak to sama? Ale jak to Amerykę? A skąd masz pieniądze? Przyjazd tutaj był zawsze moim marzeniem. Przez małe perturbacje życiowe zawsze go oddalałam. W końcu I tutaj powiedziałam basta, jednoczenie obiecując sobie, że gdy tylko skończę drugie studia (dumna posiadaczka dwóch licencjatów, kolejne obłędnie trafne wybory życiowe) to już mnie nic nie powstrzyma.

CO JA W OGÓLE WYPRAWIAM? W sumie to się zaczepiam na różnych workawayach. Nie lubię określenia wolontariat, bo nie pomagam potrzebującym, tylko pracuje za żarełko i miejsce do spania. Dlaczego taka forma? Dla doświadczenia. Bycia z ludźmi i poznawania kultury. Jest to niesamowita szansa, żeby na własne oczy przekonać się jak wygląda tu prawdziwe życie I chociaż na chwile  stać się częścią społeczeństwa. Gdzieś z tylu głowy mam słowa naszego polskiego podróżnika Aruna Milcarza, który twierdzi, że prawdziwa podróż jest wtedy gdy pracujesz, jesz I mieszkasz z ludźmi. Gdy któregoś z tych trzech czynników brakuje to doświadczenie nie jest pełne.

Przez dwa miesiące uczyłam angielskiego w malej miejscowości Tunja w Kolumbii. Zero turystów, czyli mój raj na ziemi. Jest to w regionie Boyaca – farmy, krowy I Andy. Było to cudowne doświadczenie, poznałam kulturę kolumbijczyków, którzy na co dzień żyją spokojnie. Lokalne swięta, festiwale, małe wsie i miasteczka. To był mój świat tam w Boyaca. Wraz z zakończeniem roku szkolnego zmieniłam lokalizację i ruszyłam na północ. Zanim zaczęłam kolejny projekt zwiedziłam Karaiby, Park Tayrona i kolejne male miejscowości. Moja kolejna praca polegała na lepieniu domu z gliny, układaniu mozaiki oraz pleceniu hamaków. W życiu by mi przez myśl nie przeszło, że to będzie moja PRACA. Kolejny przystanek – region kawy i farma. Zbierałam kawę, sprzątałam ogród maczetą i uczyłam się całego procesu pozyskiwania I sprzedaży kawy, ale też tego jak tu w ogóle wygląda rolnictwo. Ten region jest również jednym z najpiękniejszych miejsc, jakie miałam okazje odwiedzić. Po Kolumbii przyszedł czas na Ekwador, krainę wulkanów i wodospadów. Tu pobiłam swój życiowy rekord pod wulkanem Cotopaxi i wbiłam się na 5600 mnpm. A co z robota? Mieszkałam z ekwadorska rodzinka, pomagałam na ich farmie kwiatów oraz uczyłam dzieciaki angielskiego. Kolejny raz – mała wieś, jedyna gringa. Po dwóch tygodniach ruszyłam na południe gdzie obecnie pracuję w hostelu w Banos. Zdobywam kolejne wulkanowe szlaki, zahaczam o Amazonie I wodospady.

SKAD KASA? Po pierwsze – wyzbycie się luksusów. Jak wspomniałam wyżej, głównie ze względu na doświadczenie pracuje na workawayach. Fakt faktem, oszczędzam kasę znacznie gdy za 5h pracy w ciągu dnia dostaje miejsce do spania I jedzenie. Czasem jest to prywatny pokój, czasem łóżko w dormitorium, a czasem stary hamak na terenie budowy. Jem po taniości I sporo gotuje, albo wspólnie dziele posiłki z innymi. Jadłam już świnkę morską, bo przecież “trzeba dać spróbować, toć to gringa!”.  No dobra, ale jakoś tu musiałam trafić,a bilety się same nie zapłaciły. Wejściówki do parków też kosztują, a jak się obieca pierogi to i make oraz farsz trzeba zakupić! Hm. Jestem trochę jak batman. Za dnia pracuje w korporacji jako asystentka, a w nocy walczę ze złem i występkiem. Nie no, w nocy śpię albo buszuje, ale fakt faktem mam druga prace. Otóż jestem nauczycielka angielskiego. Przez rok wzięłam dodatkowe zajęcia w szkole językowej. Parałam się tak dwoma robotami przy czym cały zysk z uczenia odkładam na oszczędnościówkę. Powiedziałam sobie “Rok, nie więcej. Znasz siebie Małgorzata, nigdzie nie pojedziesz, jeśli będziesz odkładać w nieskończoność”. Mój budżet zależal głównie od tego ile silnej woli miałam, żeby nie podbierać z tej oszczędnościówki. A co z transportem? No cóż, siedzę I poluje na tanie loty, szukam I podpytuje. Mogę się pochwalić, ze lot z Rio de Janeiro do Londynu wyniósł mnie 670 zł. No ale coś za coś, nosze stare obdarte jeansy za 40 zł. Ale czy to tutaj ma znaczenie?

A CO Z PRACA? Gdy kasa była już pi razy drzwi odłożona byłam gotowa zrezygnować z pracy. Wiedziałam, że jak nie teraz to nigdy. Coś mnie jednak podkusiło (koleżanki) I zamiast rzucać wszystko w pioruny złożyłam wniosek o roczny bezpłatny urlop. Poinformowałam mojego szefa “Marku, nie że szantaż, ale jeśli nie podpiszesz, to jutro na biurku jest moje wypowiedzenie”. Po tygodniu rozmów z managementem usłyszałam magiczne słowa “Wykorzystaj ten czas dobrze” I dostałam mój pseudo urlopik na rok. A Markowi jestem dozgonnie wdzięczna. Byłam jednak gotowa rzucić to wszystko, bo dla mnie to tylko praca. Mogę sobie jeszcze pozwolić na trochę swawoli, przynajmniej przez chwile!

I CO DALEJ I NADAL SAMA? Pisząc to, za 2 tygodnie kończę moją wyprawę solo. Miałam swój samotny czas tutaj na przemyślenia, naukę języka oraz bujanie się tylko z autochtonami. Przez te 4 miesiące poznałam niesamowitych ludzi I miałam okazje przetrawić kilka spraw w mojej głowie. Niektórzy traktują takie samotne wyprawy jako “poznanie siebie I odszukanie swojej drogi”. Myślę , że ten etap już kilka lat za mną. Ale czy zamieniłabym ten czas solo tutaj? Zdecydowanie nie. Samotne podróże są cudowne i mają swój nietypowy urok. Nigdy nie czuję się tak blisko lokalnych mieszkańców, jak wtedy gdy jeżdżę sama. Czuje się bardziej śmiała, łatwiej mnie zawsze gdzieś tam wcisnąć i coś zakręcić. Oczywiście ma to również swoje minusy, ale jest to na tyle nietypowe doświadczenie, że za nic w świecie bym go nie zamieniła. A zaraz przyjeżdża do mnie moje drugie pół i będziemy ponownie atakować Kolumbię, rejon Amazonki, Peru, Boliwię i północną Argentynę. To będzie wyprawa o innym charakterze, bo już trzeba będzie myśleć i działać za dwoje!

Mogłabym pisać więcej i dać więcej szczegółów, ale to chyba wszyscy by usnęli z nudów. Mam nadzieje, że taki mały zarys tego co robię da komuś inspirację, żeby wstać z kanapy i pogadać z tym swoim małym potworkiem, co siedzi w środku. Czasem jest ciężko, czasem trzeba ostro kombinować, ale jak już się z nim dogadasz to może się okazać, że powiesz sobie “no I o to mi chodziło!” zanurzając głowę pod wodospadem na drugim końcu świata.”

INSTAGRAM https://www.instagram.com/casuallime/

ZAMKNIĘTA GRUPA GOSI DO, KTÓREJ ZAPRASZA DZIEWCZYNY, KTÓRE POLUBIŁY JEJ HISTORIĘ https://www.facebook.com/groups/170566650547167/

MARZENA- NAUCZYCIELKA DO ZADAŃ SPECJALNYCH

„Les voyages font les plus belles rencontres”- podróże dają okazję do najpiękniejszych spotkań, tak śpiewa francuska piosenkarka Zaz.

 „Rzeczywiście po każdej podróży stwierdzam, że tą wisienką na torcie jest możliwość obcowania z mieszkańcami danego kraju czy regionu, ponieważ to właśnie ukazuje prawdziwy obraz życia w danym miejscu. Moja pierwszą fascynacją była Francja, jej mieszkańcy oraz ich język.

Dzięki temu właśnie zainteresowaniu zdecydowałam się na studiowanie tego języka, a w rezultacie wybór zawodu nauczyciela języka francuskiego. Studiowanie języka, to nie tylko nauka słówek, czy gramatyki ale także poznanie kultury danego kraju. A jak poznać kulturę i mieszkańców kraju bez żywego z nimi kontaktu? Zresztą nauka języka jest najskuteczniejsza tam, gdzie się go używa na co dzień. I tak właśnie zaczęła się moja przygoda podróżnicza. Najpierw studenckie podróże autostopem do Paryża, na Lazurowe Wybrzeże czy do pracy w Burgundii, w słoneczne rejony Beaujolais. I to tam naprawdę nastąpił kontakt z żywym językiem i poznanie Francji od strony turystycznej. Tam także nawiązałam znajomości a nawet przyjaźnie, spośród których jedna przetrwała do dziś. Również w Francji otrzymałam lekcję życia w postaci pierwszej w życiu pracy. I odkryłam, ludzka natura jest podobna a między mieszkańcami innych krajów a nami wcale nie ma tak wielu różnic. Po tych pierwszych doświadczeniach, pełnych przygód, niespodziewanych sytuacji a także wielu emocji przyszła praca nauczyciela języka i związane z nią podróże bliższe i dalsze .

W pewnym momencie jednak nastąpiła też refleksja, że może by tak wykorzystać swoją pasję i spróbować pokazać moim uczniom wielki świat i stworzyć im okazję do używania języka, którego się uczą. Nawiązałam więc współpracę z innymi szkołami za granicą i w ramach projektów unijnych zaczęłam organizować wymiany dla uczniów i nauczycieli. Po drodze przyszła nauka angielskiego, którego w tej chwili już uczę maluchy w swojej szkole. W ciągu ostatnich lat udało mi się wysłać uczniów i nauczycieli w różne miejsca Europy. W wielu podróżach im towarzyszyłam, co dla mnie jako językowca było także niezwykle ważne. I tak w ramach swojej pracy udało mi się oprócz różnych miast we Francji poznać wiele ciekawych i często egzotycznych miejsc, jak np, Porto, Grenada, Istambuł, Malta, Cypr czy też francuskie terytoria zamorskie takie jak Martynika na Karaibach czy Réunion w pobliżu Madagaskaru.

Mimo tych licznych podróży, moja potrzeba poznawania świata wcale się nie zmniejsza ,wręcz przeciwnie : kończąc jedną już planuję kolejną. Pomysły na kolejne wyprawy wynikają z różnych pobudek : może to być fascynacja jakąś osobowością (tak na przykład podążałam śladami Sissy przez Wiedeń, Budapeszt po Korfu), przeczytaną książką (po lekturze Asfaltowego Saloonu narodziło się marzenie o wagabondzie niczym Kerouac po USA). Czasem zdarza się kupić tani bilet, który skutkuje włóczęgą po Indonezji, czasem znajomi coś polecą, a czasem po prostu ma się ochotę na kubański rum. Motywy wyboru są różne, cel zawsze ten sam : w drogę, ku przygodzie, do nowych ludzi i miejsc.

Najpiękniejsze miejsce, które widziałam? Trudno powiedzieć, wszędzie zostawia się kawałek serca i kawałek miejsca zabiera się ze sobą. Chciałabym kiedyś jednak wrócić na wyspy Gili, to kawałek raju na Ziemi. A pomysły na kolejną podróż? Trudno powiedzieć, jest tak wiele miejsc do odkrycia. Może Japonia , na pewno kiedyś Kostaryka. A może zupełnie coś innego.. Kto wie? A może po prostu malownicza wioska tuż obok mojego miasta. Naprawdę świat jest tak piękny, że warto zobaczyć cały. Najpierw jednak muszę wrócić do domu, bo pisząc ten artykuł akurat jestem z uczniami na Malcie. I gorąco pozdrawiam!

O MARZENCE WIĘCEJ PRZECZYTACIE TUTAJ: http://www.rybniklubieto.pl/wiadomosci/nauczyciele-z-gimnazjum-nr-7-w-partnerskiej-szkole-na-martynice/

I TUTAJ: https://www.rybnik.com.pl/wiadomosci,marzena-kus-8222-wyjazd-na-reunion-zawsze-byl-moim-marzeniem-8221,wia5-3277-23991.html

Za granicą też piszą :https://www.tvm.com.mt/en/news/students-with-disabilities-enjoy-unique-experience-through-erasmus-plus/#.XHkmPNaThZk.messenger