ANIA, AGATA, PATRYCJA. Każda zupełnie inna. Treningi odmieniły ich życie.

Kiedy patrzysz na wysportowane dziewczyny, które dbają o swoją formę i zdrowie, myślisz: nigdy nie będę tak wyglądać, bo nie mam czasu na ćwiczenia i gotowanie zdrowych obiadków. Mam za dużo na głowie. Szlag Cię trafia kiedy patrzysz w lustro. Widzisz cellulit, boczki, rozstępy – nie mówiąc już o oponce po ciąży i innych niedoskonałościach.

Dziewczyny, które zaraz poznacie ciężko pracowały na swój obecny wygląd. Były tak samo zakompleksione jak Wy. Aby dojść do tego, by czuć się dobrze w swoim ciele, poświęciły mnóstwo czasu i energii. Miewały momenty zwątpienia. Spotykały się z krytyką i zawiścią. O tym jak wygląda ich życie poza salą ćwiczeń mało kto ma pojęcie.

Historie tych dziewczyn pokazują całą prawdę o tym, jak wiele trzeba poświęcić by wysiłek fizyczny stał się zdrowym nałogiem i życiową pasją. Dojście do wymarzonej figury to długotrwały proces. Nie wystarczy tylko mówić o tym, że chce się coś w sobie zmienić. Trzeba ruszyć tyłek, zacząć działać i nigdy się nie poddawać. Ja ćwiczę średnio 4 dni w tygodniu, ale nie mam w sobie takiego samozaparcia jak dziewczyny. Dlatego bardzo
podziwiam je za ich upór w dążeniu do osiągania swoich celów.

ANIA (gym_ania) – KSIĘGOWA NA PEŁNYM ETACIE 

„Mam na imię Ania .

Jestem mamą dwójki dzieci. Pracuję na pełny etat jako księgowa.Mam dom, męża i kota.

Przyszedł czas, że chciałam zmienić swój wygląd. Zrobić coś dla siebie i być zadowolona ze swojego ciała. Pot i łzy lały się momentami strumieniami. Jednak dzięki wytrwałości doszłam do upragnionego celu. Nadal się nie poddaje i idę na przód. Trenuję 5 razy w tygodniu bez względu na to czy mam siłę, czy nie.”

IG: gym_ania

instagram: https://www.instagram.com/gym_ania/

A oto efekty:

AGATA –  (aciulkafit_40plus ) PISARKA


„Kocham pisać i trenować. Oba zajęcia to moja ogromna pasja. Pisanie przynosi mi pieniądze (pisze książki, artykuły na zamówienie), a trening ogromną satysfakcję. Mam tak samo mało czasu, jak każda z nas. Dom, praca, dziecko… Trenować zaczęłam kilka lat temu. Pierwsze kroki stawiałam w domu z Chodakowską, Mel B. Potem zapragnęłam czegoś więcej. Czułam, że się rozwijam. Dostałam wiatr we włosy. Chciałam więcej i więcej… Akurat otwarli siłownie w pobliżu. Pomyślałam, że zapiszę się. Cena była przystępna Początki były trudne. Bolało mnie dosłownie wszystko i wszędzie. Już na początku mojej fit drogi, miałam jasno określony cel – wyglądać jak sex bomba na ślubie siostry. Polubiłam treningi w grupie. Z tygodnia na tydzień widziałam jak moje ciało zmienia się. Na lepsze. Nogi stały się smukłe, wcięcie w tali bardzo wyraźnie zarysowane. Na plecach uwydatniły się delikatnie mięśnie. Zapuściłam włosy, chciałam być jeszcze bardziej kobieca. Koleżanki pukały się w czoło, mówiąc, że będę wyglądać jak facet. Po co ci to? Pot, godziny spędzone na siłowni, zdrowe żarcie…I tak umrzesz. Tyle, że zdrowsza…Nagle. Bum. Nie może być za dobrze. Podczas badań, które zafundowałam sobie na 40-ste urodziny, dowiedziałam się, że mam niedoczynność tarczycy w pakcie z Hasimoto. Musiałam radykalnie zmienić treningi na mniej intensywne. Zrobiłam kurs trenera personalnego, chciałam pomóc mężowi i synowi, a i sobie krzywdy nie zrobić na treningach, które same sobie komponuje. Zainteresowałam się bardziej dietą. Zamierzam pójść na kurs dietetyczny. Kręci mnie układanie diet dla osób z Hashimoto, IO i innymi problemami z zakresu chorób metabolicznych. Ta choroba to było błogosławieństwo. Dopiero po zmianie diety, dostosowaniu treningu (trening siłowy) do mojej choroby, poczułam, że naprawdę żyje. ABS w wieku 42 lat, to nie byle co…mając problemy hormonalne. Walczę 4 x w tygodniu na siłowni, korzystam z zajęć pilates, yogi. I pomyśleć, że miałam zwolnienie z wf pod koniec podstawówki i w liceum, ze względu na skrzywienie kręgosłupa i gorset, który musiałam nosić 23/h na dobę. Ten etap też był mi bardzo potrzebny Widzę to z perspektywy czasu. Nabyłam już wtedy nawyk codziennych ćwiczeń. Nie ważne czy deszcz, czy śnieg czy też wiatr, ból głowy, niepowodzenie w pracy, kłopoty w rodzinie. Trening ratuje mi życie. Dosłownie. Czuję się fantastycznie. Odsunęłam od siebie toksycznych ludzi i działam zgodnie z moim sercem. czuję się fantastycznie. Warto gonić swoje marzenia. Oba zajęcia to moja ogromna pasja. Nie czekaj działaj już dziś!

IG: aciulkafit_40plus

INSTAGRAM:https://www.instagram.com/aciulkafit_40plus/

PATRYCJA (fit_travel_pati) FIZJOTERAPEUTKA

Nigdy nie byłam gruba. Ale gdy osiągnęła wiek 35+ moja sylwetka zaczęła się zmieniać, tracić proporcje. Moja wiedza odnośnie zdrowego odżywiania opierała się na tym, że trzeba jeść…MAŁO. I tak było A jednak moja sylwetka coraz bardziej przypominała gruszkę. Gdy kształtów nie dało się ukryć pod obszernym swetrem..praktycznie z dnia na dzień zaczęłam ćwiczyć. Zaczynałam od 10 minutowych treningów z Mel B. Z butelkami jako hantle 3 x w tygodniu. Szybko zauważyłam efekty i się wciągnęłam. Później szukałam ambitniejszych treningów, co 2 dzień, w domu na macie przed tv. Zaczęłam czytać o odżywianiu, fitnessie, treningach. Zaczęłam jeździć na imprezy branżowe. W 40-te urodziny zdałam egzamin na trenera personalnego. Nieodpłatnie pomagam kobietom najczęściej 40 plus, które chcą zrobić coś dla siebie. Wiedzę i umiejętności staram się wykorzystać w mojej pracy jako fizjoterapeuta. Zdrowy styl życia wprowadziłam także w domu. Inaczej jemy, aktywnie spędzamy czas wolny. A ja..ciągle mam ochotę na nowe wyzwania. Przygotowuję się do przebiegnięcia półmaratonu oraz biegów przeprawowych. Aktywnie działam w lokalnej drużynie Decathlon I Przyjaciele. I trzymam formę cały rok, a nie tylko na lato. A nowy styl życia bardzo mi odpowiada i nie wyobrażam już sobie innego.
Nie wstydzę się swojego wieku, nie ukrywam go. A treningi dodały mi pewności siebie, wiary że potrafię, że mogę. Wystarczy chcieć. „

IG: fit_travel_pati

facebook : https://www.facebook.com/FitnessTravel/

instagram: https://www.instagram.com/fit_travel_pati/

DECATHLON RYBNIK https://www.facebook.com/DecathlonRybnik/

Dodaj komentarz